Kozak Whisky Blog

Zadzwoń Strona internetowa Kontakt: firmę

Kozak Whisky Blog Kozak Wh**ky Blog to ten wysoki od wh**ky... 203cm blogger Wh**ky in Poland a lover of Glengoyne distillery.

Follow me or Must be of legal drinking age to follow.

Wh**ky Festival Sopot – morze, destylaty i ludzieRelacja z festiwalu Domu Wh**kyKażdy festiwal wh**ky zaczyna się właści...
20/09/2026

Wh**ky Festival Sopot – morze, destylaty i ludzie

Relacja z festiwalu Domu Wh**ky

Każdy festiwal wh**ky zaczyna się właściwie w momencie, kiedy zamykają się za nami drzwi domu. Tym razem moja droga rozpoczęła się w Głogowie, prowadziła przez Wrocław i dalej, aż do Sopotu. Początkowo zakładałem, że podróż spędzę samotnie, ewentualnie po drodze znajdę kogoś interesującego do rozmowy. Los postanowił jednak rozpocząć festiwal znacznie wcześniej.

W Lesznie spotkałem znajomych z Głogowa, którzy również jechali w stronę Trójmiasta. Przypadkowe spotkanie, które od razu przypomniało mi, że festiwale wh**ky mają jedną wyjątkową cechę: często najciekawsze rzeczy zaczynają się dziać poza oficjalnym programem.

Sopot zamiast Jastrzębiej Góry

Festiwal Domu Wh**ky zajmuje w mojej pamięci szczególne miejsce. Jeszcze zanim wydarzenie przeniosło się do Sopotu, odbywało się w Jastrzębiej Górze. Tamta lokalizacja miała własną atmosferę, nadmorski klimat, specyficzną przestrzeń i poczucie, że wh**ky spotyka się tutaj z wakacyjnym charakterem polskiego wybrzeża.

Sopot to już zupełnie inna historia.

Była to moja pierwsza wizyta na Wh**ky Festival Sopot, dlatego od początku patrzyłem na wydarzenie trochę inaczej. Z jednej strony przez pryzmat wcześniejszych doświadczeń, z drugiej, jak na nowy rozdział festiwalu, który przez lata zdążył wypracować własną markę.

Bo Dom Wh**ky to nie tylko butelki ustawione na stołach.

To przede wszystkim ludzie. Spotkania, rozmowy, przypadkowe znajomości, powroty do dawno niewidzianych osób i możliwość skonfrontowania własnych doświadczeń z tymi, którzy wh**ky tworzą, importują, promują i przede wszystkim, piją.

A przecież właśnie o to w takich wydarzeniach chodzi.

Oczywiście wh**ky pozostaje najważniejszym bohaterem. Ale nie jedynym.

Wh**ky w kieliszku, wh**ky w koktajlu

Na przestrzeni lat festiwal pokazał również, że wh**ky nie musi być zamknięta wyłącznie w kieliszku degustacyjnym.

Pojawiały się koktajle przygotowywane specjalnie na tę okazję, a wśród festiwalowych wspomnień mam między innymi poncz na bazie Bulleit Bourbon. Był też Ardbeg Sour, koktajl, który z czasem wszedł do mojego prywatnego kanonu ulubionych kompozycji.

I właśnie takie doświadczenia są ciekawym uzupełnieniem klasycznej degustacji. Wh**ky można przecież poznawać nie tylko przez aromat, smak i finisz, ale również przez sposób, w jaki zachowuje się w miksologii.

Nad Bałtykiem pogoda ma własne zasady

W sobotę, czyli w dniu mojego przyjazdu, prognozy nie rozpieszczały. Miało być pochmurno i deszczowo. Bałtyk jak zwykle postanowił jednak zignorować prognozy.

Słońce pojawiało się na przemian z lekkimi kroplami deszczu, a pogoda zmieniała się niemal równie szybko jak profil degustacyjny wh**ky w kolejnych kieliszkach.

Po odebraniu pakietu festiwalowego pojawiła się pierwsza drobna niedogodność. Smyczka przeznaczona do kieliszka była skonstruowana w taki sposób, że kieliszek wisiał za stopkę. Przy degustacyjnej zawartości nie był to szczególnie praktyczny patent, wystarczyło trochę więcej ruchu, aby część zawartości mogła znaleźć się dokładnie tam, gdzie znaleźć się nie powinna.

Na szczęście smyczkę zastąpiła zawieszka z Wh**ky Live Warsaw którą zabrałem że sobą, na wszelki wypadek.

A potem można było już ruszyć na właściwy festiwal.

Pierwsze spojrzenie

Pierwsze wrażenie robiła przestrzeń.

Monumentalna scena, długa drewniana podłoga, momentami sprawiająca wrażenie lekko śliskiej oraz namioty wystawiennicze rozciągające się wzdłuż głównej alei.

W jednym miejscu masterclassy, dalej sklep festiwalowy, bar Domu Wh**ky, salonik VIP i pozostałe przestrzenie związane z organizatorem. W bocznych namiotach rozlokowali się pozostali wystawcy.

Całość miała charakter dużego, plenerowego wydarzenia, ale jednocześnie zachowała coś, co w festiwalach wh**ky jest dla mnie szczególnie ważne, możliwość swobodnego przemieszczania się między markami i rozmowy bez poczucia, że uczestniczy się w jednej wielkiej, anonimowej imprezie.

Pierwszym przystankiem był Bruichladdich.

Nie mogło być inaczej. Szymon, Andrzej, Nela i Tomasz znana i lubiana ekipa, którą od dawna cenię, sprawiła, że początek festiwalu od razu nabrał bardziej osobistego charakteru.

To właśnie tutaj pojawiła się również butelka, która sama w sobie zasługuje na chwilę uwagi.

Bruichladdich 12 YO – Nº 88, butelka 072/328, beczka nr 3832.

To wh**ky destylowana 24 maja 2013 roku, która dojrzewała w beczce po winie Bordeaux typu 1st Fill. Już sam sposób przedstawienia tej edycji pokazuje, że nie mamy do czynienia z anonimową butelką z szerokiego portfolio, lecz z pozycją przygotowaną z myślą o konkretnym odbiorcy i kolekcjonerach.

Butelka jest przezroczysta, szklana, z charakterystycznym turkusowym wykończeniem korka oraz tłoczeniem znajdującym się w dolnej części szkła. Największą uwagę zwraca jednak spersonalizowana etykieta, na której znalazło się zdjęcie pracownika destylarni, operatora wózka widłowego Camerona Mackiego.

I właśnie takie szczegóły są jednym z powodów, dla których Bruichladdich od lat potrafi budować wokół swoich wh**ky coś więcej niż tylko produkt.

To opowieść o ludziach.

Destylarnia nie ukrywa, że za każdą butelką stoją konkretne osoby, ich praca i codzienne funkcjonowanie zakładu. W przypadku tej edycji personalizacja nie jest więc wyłącznie zabiegiem estetycznym. Staje się częścią historii wh**ky.

Do tego dochodzi beczka po Bordeaux typu first fill – element, który może mieć istotny wpływ na profil dojrzewającego destylatu. Wino pozostawia w drewnie własny ślad, a wh**ky zyskuje możliwość przejęcia części tych charakterystycznych cech podczas maturacji.

To właśnie połączenie konkretnej beczki, daty destylacji, numeru beczki i indywidualnej numeracji butelki sprawia, że Nº 88 ma znacznie bardziej osobisty charakter niż typowa wh**ky dostępna z regularnej półki.

Butelka 072/328 z beczki nr 3832 staje się dzięki temu nie tylko kolejną pozycją degustacyjną, ale także zapisem konkretnego momentu w historii destylarni.

Później Breslauer Gin i kolejna znajoma twarz – legenda polskiej sceny barowej.

A następnie The Last Port.

To właśnie tutaj pojawił się pierwszy poważniejszy akcent degustacyjny.

Ichiro’s Malt Chichibu Red W**e Cask, edycja z 2023 roku.

Jeśli ktoś szukał odpowiedniego sposobu na rozpoczęcie dnia, ta butelka z pewnością nie należała do przypadkowych wyborów.

Glen Moray – lekcja wpływu beczki

Niedługo później na festiwal ze Słupska dotarł mój dobry przyjaciel Mateusz, a jednocześnie nadszedł czas pierwszego masterclassu.

Tym razem bohaterem spotkania był Glen Moray, a przewodnikiem po świecie limitowanych edycji marki – Iain Allan, Global Brand Ambassador.

Była to degustacja, która w bardzo praktyczny sposób pokazała jedną z fundamentalnych kwestii w świecie wh**ky: ogromny wpływ beczki na finalny charakter destylatu.

Chardonnay. Manzanilla Sherry. Porto. Madera. Single Cask.

Pięć różnych wh**ky i kilka zupełnie różnych sposobów na pokazanie, jak dojrzewanie oraz finisz mogą zmienić profil destylatu.

Spróbowaliśmy:

- Glen Moray Smoky Elgin 10 YO Chardonnay Cask Matured – Distillery Edition – 46%
- Glen Moray 18 YO Manzanilla Cask Finish – 53,4%
- Glen Moray Twisted Vine – 40%
- Glen Moray 21 YO Madeira Cask Finish – 46,3%
- Glen Moray Single Cask Port Wood Finish – 56,4%

Szczególnie interesująca była możliwość spojrzenia na Glen Moray przez pryzmat edycji mniej oczywistych – limitowanych, eksperymentalnych i kolekcjonerskich. To właśnie one często pozwalają zrozumieć, jak szerokie możliwości ma destylarnia, kiedy wychodzi poza podstawowy profil swojej oferty.

Masterclass miał również drugi, zdecydowanie bardziej osobisty wymiar.

Spotkałem Michała i Patrycję – znajomych jeszcze z czasów, kiedy właściwie nie było festiwalu wh**ky, którego bym nie odwiedził.

Dziękuję za buteleczki na sample. 😉

Takie spotkania są jednym z powodów, dla których nadal lubię festiwale.

Od Dalmore po Giffard

Po masterclassie można było wrócić do klasycznego festiwalowego rytmu – kieliszek, rozmowa, kolejne stanowisko, kolejna historia.

Dalmore.

A tam Piotr Kujawiak – jeden z najlepiej ubranych ambasadorów w Polsce. Oczywiście przy okazji dowiedziałem się, dlaczego to właśnie on ma najlepszego krawca.

Nie będę zdradzał szczegółów. Są historie, które lepiej usłyszeć przy kieliszku niż przeczytać.

Pernod Ricard przygotował własną przestrzeń z okrągłym barem i autorskimi koktajlami. To kolejny przykład tego, jak współczesna kultura wh**ky coraz mocniej przenika się ze światem miksologii.

Później Giffard.

Wojtek, kilka ciekawostek i przede wszystkim mocktaile. W świecie, w którym segment bezalkoholowy rozwija się niezwykle dynamicznie, takie prezentacje są coraz bardziej interesujące. Szczególnie wtedy, gdy rozmowa schodzi na temat granicy pomiędzy klasycznym koktajlem a jego bezalkoholowym odpowiednikiem.

Czy każdy koktajl można zrobić bez alkoholu?

To już zdecydowanie temat na osobną dyskusję.

Ostrygi, gin i bourbon

Były również ostrygi i Gin Oyster.

Morski klimat Sopotu aż prosił się o takie połączenie. Gin bardzo dobry, natomiast na live pairing z ostrygami ostatecznie się nie zdecydowałem.

Nie każdą degustacyjną pokusę trzeba przecież przyjmować.

Kolejny przystanek to Woodford Reserve.

Tutaj można było podejść do degustacji od nieco innej strony i pobawić się zmysłami na cztery różne sposoby. To jedna z tych festiwalowych atrakcji, które warto potraktować nie jako szybki przystanek, ale doświadczenie wymagające chwili uwagi.

A dla miłośników bourbona czekał jeszcze jeden mocny argument:

Woodford Reserve Master’s Collection No. 20.

Limitowana edycja, która zdecydowanie zasługiwała na zatrzymanie się przy stanowisku na nieco dłużej.

Podole Wielkie – polska gorzelnicza opowieść

Na koniec zostawiłem sobie dwa stanowiska.

Pierwsze z nich należało do Podola Wielkiego.

To marka, której wódki i okowity są mi dobrze znane i którą od dawna darzę dużą sympatią. W czasach, gdy wiele osób nadal patrzy na polską wódkę przede wszystkim przez pryzmat dużych, przemysłowych marek, Podole Wielkie pokazuje, że ta kategoria może mieć zupełnie inną twarz.

Rzemieślniczą. Surowcową. Dojrzewającą.

Rozmowa z Kamilem Dolatą była jednym z tych momentów, które przypominają, dlaczego warto rozmawiać z ludźmi stojącymi za produktem.

Bo czasami jedna informacja potrafi całkowicie zmienić sposób patrzenia na konkretną kategorię.

Sześć lat w beczce po słodkim winie Tokaj.

Tak – mowa nadal o wódce.

Jeżeli ktoś uważa, że wódka nie ma czego szukać w świecie świadomej degustacji, powinien najpierw spróbować takich przykładów, a dopiero później wyciągać wnioski.

Ostatnia butelka – największe zaskoczenie

Ostatnie stanowisko zostawiłem sobie na sam koniec.

Chopin Siedlce, którego właścicielem jest Podlaska Wytwórnia Wódek Polmos SA, jest stałym elementem wielu tego typu wydarzeń. Tym razem jednak pojawiła się nowość, która w momencie publikacji tej recenzji jest już dostępna w sprzedaży.

Produkt miał swoją prezentację również w Krakowie podczas Better Bar.

I tutaj pojawia się jedna z rzeczy, które w świecie alkoholi lubię najbardziej.

Butelka „spod lady”.

Niepozorne zaproszenie do spróbowania czegoś, czego niekoniecznie szuka się w oficjalnym programie, ale co może okazać się jednym z najciekawszych doświadczeń całego wydarzenia.

Wojciech Dorda poczęstował mnie czymś, co naprawdę zrobiło na mnie wrażenie.

Jedną z najlepszych polskich wódek ziemniaczanych, jakie miałem okazję spróbować.

Więcej jednak na ten temat nie będę tutaj zdradzał.

Ta butelka zasługuje na osobną recenzję.

Na razie wystarczy nazwa:

CHOPIN OAK CASK NO. 9 – 9 YO VODKA.

Dziewięć lat dojrzewania i polska wódka ziemniaczana pokazująca kategorię premium z perspektywy, która dla wielu osób może być sporym zaskoczeniem.

Po co wracać na festiwal?

I właśnie tak zakończył się mój festiwalowy dzień w Sopocie.

Nie jedną wielką degustacją.

Nie konkretną marką.

Nawet nie jedną wh**ky.

Tylko całą serią spotkań, rozmów i odkryć.

Bo festiwal organizowany przez Dom Wh**ky od dawna jest dla mnie czymś więcej niż miejscem, w którym można spróbować drogich i rzadkich butelek.

To przestrzeń, w której wh**ky spotyka się z ludźmi.

Gdzie obok szkockiego single malta pojawia się bourbon, gin, koktajl, okowita czy polska wódka ziemniaczana. Gdzie można przez kilkanaście minut rozmawiać o wpływie beczki na wh**ky, by chwilę później dyskutować o najlepszym krawcu wśród ambasadorów albo o tym, czy ostrygę rzeczywiście warto łączyć z ginem.

I właśnie ta różnorodność jest dla mnie największą wartością takich wydarzeń.

Bo po latach degustowania wh**ky coraz trudniej zaskoczyć człowieka samą nazwą butelki.

Znacznie łatwiej zrobić to człowiekiem, historią albo doświadczeniem.

A w Sopocie znalazłem wszystkie trzy.

Dlatego z festiwalu wyjechałem nie tylko z kolejnymi próbkami wh**ky.

Wyjechałem z kilkoma nowymi historiami, kilkoma spotkaniami, do których będę wracał, i jedną szczególnie interesującą butelką, o której jeszcze usłyszycie.

Po festiwalu – Novotel Gdańsk Marina

Po festiwalu zakończyłem wieczór kilkoma koktajlami w Novotel Gdańsk Marina. Duże wrażenie zrobił na mnie Pan Jakub, człowiek, który naprawdę rozumie hospitality. Wiedza, świetne podejście do gościa i umiejętność improwizacji, nawet przy braku cytryn, zaowocowały kilkoma naprawdę bardzo dobrymi koktajlami.

To właśnie tacy ludzie sprawiają, że do hotelu chce się wracać.

Bruichladdich
Glen Moray Wh**ky
Brown-Forman Brands
The Last Port
Dom Wh**ky Cocktail Bar
Festiwal Wh**ky Sopot
Podole Wielkie
Chopin Vodka
The Dalmore
Novotel Gdansk Marina
wśród fanów

Siemanko! ​W najbliższą sobotę od samego rana melduję się w Sopocie. Jak to klasycznie mawiał Daro ze Ślepnąc od świateł...
27/08/2026

Siemanko!

​W najbliższą sobotę od samego rana melduję się w Sopocie. Jak to klasycznie mawiał Daro ze Ślepnąc od świateł: „Do Sopotu, do Sopotu, wieź mnie do Sopotu!” 🥃🔥

​Wpadam z wizytą na Festiwal Wh**ky Sopot, żeby zrobić solidną rundę honorową i zaliczyć jakieś dobre Masterclassy.

​Rozglądajcie się uważnie – wypatrujcie z tłumu najwyższego typa na sali!

Jeśli też tam będziecie, zbijamy piony, łapcie mnie na słówko albo piszcie śmiało w wiadomości prywatnej.

Chętnie pogadam o dobrych kieliszkach i nie tylko.
​Do zobaczenia na miejscu! 🥂

Byłem w starym Dom Wh**ky Cocktail Bar  i no cóż powiem wam za kilka dni jak było.
08/08/2026

Byłem w starym Dom Wh**ky Cocktail Bar i no cóż powiem wam za kilka dni jak było.

Dwa tygodnie temu, wracając z festiwalu w Krakowie, zahaczyłem o Wrocław, aby na chwilę zwolnić tempo i odzyskać siły. J...
10/06/2026

Dwa tygodnie temu, wracając z festiwalu w Krakowie, zahaczyłem o Wrocław, aby na chwilę zwolnić tempo i odzyskać siły. Jak to często bywa podczas moich wizyt w Młoda Polska bistro & pianino , na stole pojawiły się trzy pozycje z menu oraz trzy wyjątkowe propozycje degustacyjne. Za dobór tej pierwszej, jak i każdej następnej kompozycji, odpowiadał niezawodny barman Pan Igor, którego wiedza i wyczucie smaków niezmiennie pomagają odkrywać ciekawe kulinarne połączenia.

Pierwszym zestawieniem był tatar wołowy oraz Wasabi Farm Vodka. To połączenie pokazuje, jak interesujący potrafi być dialog smaków przy stole. Delikatna struktura tatara, świeże ziołowe akcenty oraz subtelna pikantność inspirowana japońskim wasabi tworzą harmonijną kompozycję, która przyciąga uwagę miłośników kulinarnych odkryć.

Takie zestawienia przypominają, że degustacja to nie tylko poznawanie poszczególnych smaków, ale również odkrywanie relacji między kuchnią a tradycjami gastronomicznymi z różnych stron świata. Wieczór spędzony we Wrocławiu okazał się kolejną ciekawą podróżą przez aromaty, tekstury i kulinarne inspiracje.

🥃 Ostatnie 4 godziny na Wh**ky Day Kraków, czyli festiwalowy finisz z przytupem! 🔥Kiedy festiwal zmierza ku końcowi, cza...
17/05/2026

🥃 Ostatnie 4 godziny na Wh**ky Day Kraków, czyli festiwalowy finisz z przytupem! 🔥
Kiedy festiwal zmierza ku końcowi, czas na strategiczne ruchy i sięganie po absolutne perełki. Ostatnie cztery godziny w Krakowie to była czysta, skondensowana esencja tego, co w tym świecie najlepsze: genialna wh**ky, genialne towarzystwo i mnóstwo śmiechu. Jak wyglądał ten finisz na Kozak Wh**ky Blog? Łapcie podsumowanie!

🏛️ Stoisko Krystiana Madeja – Macallan i potęga SMWS
Krystian postawił na jakość, a nie ilość. Choć butelek na półkach nie było nieskończenie wiele, to właśnie tutaj znalazła się największa reprezentacja destylarni Macallan na festiwalu! Ja jednak skusiłem się na coś z zupełnie innej beczki (i to dosłownie).

Wjechała perełka od Scotch Malt Wh**ky Society (SMWS): „Massive Oak Extraction” 14 Years Old.
To wydanie przygotowane specjalnie na Spirit of Speyside Wh**ky Festival 2023 jako „Distillery 24 Rare Release”. Styl SMWS w pełnej krasie: potężne, intensywne dojrzewanie, bezkompromisowa moc beczkowa (63.0% ABV) i ten ich genialny, kreatywny marketing. Nazwa nie kłamie – dąb zrobił tu fantastyczną robotę!

🪵 Stoisko Brothers in Drams – Dwie pozycje, które pozamiatały system

Chłopaki z BiD podnieśli poprzeczkę tak wysoko, że ciężko będzie ją przeskoczyć. Na tapet poszły dwa sztosy:

1️⃣ Wh**ky Sponge Edition No. 88 – „The Marketing Malt” 15 Years Old (od Decadent Drinks)

Klasa sama w sobie! Ta seria to już legenda oparta na absurdalnym humorze, totalnej satyrze z nadętego marketingu i storytellingu branży wh**ky oraz... potężnej jakości destylatów.
Parametry: 15 lat, 100 Proof (ok. 57.1% ABV), dojrzewanie w sherrywood.
Grafika na etykiecie z ludźmi zamkniętymi w „marketingowym bunkrze” to czyste złoto i idealny komentarz do dzisiejszego rynku. Coś pięknego!

2️⃣ Mortlach 17 Years Old – Signatory Vintage „Symington’s Choice”

To już waga ciężka i absolutny odlot dla fanów profilu sherry monster.
Destylowana pod koniec 2007, butelkowana w lutym 2025 roku. Moc: 56.7% ABV.
Finiszowana w 1st Fill Oloroso Sherry Butt (beczka nr 202, tylko 680 butelek na świecie!).
Mięsisty, ciężki i „beefy” charakter destylatu z Mortlach w połączeniu ze świeżą beczką po Oloroso dał spektakularny efekt. W kieliszku wita nas głęboki, ciemny mahoń, a w profilu potężna głębia: ciemne rodzynki, sos demi-glace, skóra, mocne espresso, śliwki, świąteczne przyprawy i bulionowy finisz. Klasyk gatunku w najlepszym wydaniu.

🍂 Cygarowe zwieńczenie: Cygarro.pl & Ekipa
Na sam koniec nie mogłem odmówić sobie wizyty na stoisku Cygarro.pl. Zakupy zrobione, kilka znakomitych sztuk bezpiecznie spoczywa w humidorze jak tylko odpalę, na blogu na pewno pojawią się odpowiednie recenzje!

Festiwal to jednak przede wszystkim ludzie i genialny klimat. Nie zabrakło masy zabawnych sytuacji i genialnych spotkań:

Wielkie i serdeczne pozdrowienia dla Marcina Lasonia – jedyny tak duży na tym festiwalu! 🫣 Co tu dużo mówić, w pewnych kwestiach na pewno mu nie dorównuję i już to wiem! 😂🖐️

Obowiązkowa fotka z absolutnym autorytetem w świecie tytoniu – Pablo Kiero Załęcki! 🖖 Thanks za chwilę rozmowy!

Mateusz – mój stary, dobry przyjacielu... Ten festiwal bez Ciebie straciłby połowę klimatu. Dzięki za wspólny czas, a na następną edycję obiecuję, że będziemy jeszcze lepiej logistycznie przygotowani! 🤝

Na sam koniec ogromne piona i podziękowania dla całej ekipy z CDC, Diageo, Brown Forman oraz oczywiście niezastąpionego MV ❤️ Robicie genialną robotę!

Kraków, dzięki za gościnę, do następnego! 🥃

**kyBlog **kyDayKrakow **kySponge **rs **kyFestival

Pierwsze 4 godziny na Wh**ky Day Cracow VIII Edycja za mną i dzieje się pięknie! 🔥 Tłumy ludzi, mnóstwo znajomych twarzy...
16/05/2026

Pierwsze 4 godziny na Wh**ky Day Cracow VIII Edycja za mną i dzieje się pięknie! 🔥 Tłumy ludzi, mnóstwo znajomych twarzy z branży i powrót najwspanialszych wspomnień. Atmosfera jest po prostu genialna! 🥃✨

Festiwalowy rajd zacząłem z grubej rury:
1️⃣ Na pierwszy ogień poszło stoisko Bourbon Lovers Poland – i od razu wjechał potężny, 23-letni Single Barrel od Elijah Craig. Coś pięknego na start! 😍

2️⃣ Kolejny przystanek to ekipa z Unique Spirits, a tam oczywiście legendarne Dziady. Klasa sama w sobie! 🌾

3️⃣ Nie mogło mnie zabraknąć na stoisku Bruichladdich . Kto zna temat, ten wie... tu po prostu nie trzeba nic więcej dodawać. Totalny sztos! 💥

A Festiwal dopiero się rozkręca! Kto jeszcze na miejscu? Meldujcie się w komentarzach, do zobaczenia przy barze! 🥂👇

**kyDayCracow **kyDayKrakow **kyFestival **kyTime **ky

16 maja kierunek Kraków i Forty Kleparz, bo Wh**ky Day Cracow ponownie zamienia się w najważniejsze święto wh**ky w Pols...
13/05/2026

16 maja kierunek Kraków i Forty Kleparz, bo Wh**ky Day Cracow ponownie zamienia się w najważniejsze święto wh**ky w Polsce. 🥃

Wh**ky z całego świata, świetni ludzie, muzyka i klimat, który co roku pokazuje, że miłość do złotego trunku potrafi połączyć tłumy równie skutecznie jak darmowy open bar… tylko trochę bardziej elegancko. 😉

Kozak Wh**ky Blog oczywiście melduje się na miejscu. Jeśli ktoś już pisze z pytaniem o bilety, nie prowadzę sprzedaży wejściówek, nie organizuję też konkursów „wygraj bilet i zostań lordem Highlands”. 😄

Do zobaczenia z kieliszkiem w dłoni w Fortach Kleparz! 🥃
**kyDayCracow **kyDay **kyBlog **kyPolska

Majówka w pełni — słońce, kurz pod butami, zapach rozpalonego grilla i ten moment, kiedy wszystko zwalnia 🍃🔥W ręku „Tańc...
02/05/2026

Majówka w pełni — słońce, kurz pod butami, zapach rozpalonego grilla i ten moment, kiedy wszystko zwalnia 🍃🔥

W ręku „Tańczący z Chmielami” — American IPA od Dziki Wschód. Soczysta, wyrazista, z chmielową świeżością, która idealnie przecina tłustość karkówki i podkręca smak grillowanych warzyw.

To jest właśnie ten balans: dym, ogień i cytrusowa goryczka w tle. Prosto, dobrze, bez kombinowania.
Majówka smakuje najlepiej, kiedy masz pod ręką dobre piwo i ludzi, z którymi chcesz dzielić ten czas.

dziikiwschód piworzemieślnicze beerstagram grilltime weekendvibes

🇦🇺 Callington Mill "Enigma"  Tasmański partyzant w sercu WarszawyWszystko zaczęło się od niewinnej wycieczki na ulicę Kr...
01/05/2026

🇦🇺 Callington Mill "Enigma" Tasmański partyzant w sercu Warszawy

Wszystko zaczęło się od niewinnej wycieczki na ulicę Kruczą. Każdy szanujący się fan destylatów wie, że te charakterystyczne niebieskie drzwi to portal do innego wymiaru.

Moja misja w piątek była jasna i precyzyjna niczym cięcie skalpela: wchodzę po Adelphi i wychodzę. Proste? No nie w tym sklepie.

Wystarczyło jedno słowo klucz: „TASMANIA”.

Padło z ust miłej Pani w czarnych okularach za ladą i zostało w mojej głowie jak uporczywy refren piosenki, której nie da się wyłączyć. Choć wyszedłem z Adelphi, w sobotę nogi same poniosły mnie z powrotem pod niebieskie drzwi. Wiedziałem, że Enigma musi być moja.

Szpieg, który kochał kuluary

Z butelką w plecaku zameldowałem się na festiwalu Wh**ky & Friends. I tu zaczął się dreszczowiec. Enigma to przecież „dziecko” konkurencji – ekipy z WLW (Wh**ky Live Warsaw). Czułem się, jakbym przemycił burgera z sieciówki na wykwintną kolację u szefa kuchni. Jako człowiek kulturalny, nie śmiałem łamać festiwalowych zasad i paradować z nią przy oficjalnych stoiskach, więc degustacja odbyła się w festiwalowych kuluarach.

I wiecie co?

Ta konspiracja tylko dodała jej smaku. Enigma skradła moje serce (i patrząc po zainteresowaniu w cieniu kolumn – nie tylko moje) szybciej, niż znika darmowa woda na stoiskach po godzinie 18:00.

40%? Mały, ale wariat!

Przejdźmy do konkretów. Ktoś powie: „No ale stary, 40% ABV? Przecież to wykastrowany woltaż!”. Też tak myślałem, póki nie powąchałem kieliszka.

Bomba w szkle: Mimo obniżonej mocy, ta wh**ky nie prosi o wybaczenie. To jest regularna bomba smaków i aromatów.

Profil: Uderza falą suszonych owoców, karmelu i czegoś tak egzotycznego, że od razu chcesz kupić bilet do Hobart (tylko w jedną stronę).

Efekt: Daje niesamowitego kopa! To dowód na to, że nie trzeba mieć 60% mocy, żeby mieć „cojones”.

Werdykt:

W swojej cenie i przy tym pochodzeniu to jest istny sztos. Callington Mill stworzyło potwora, który udaje potulnego baranka, a potem wyrywa z butów bogactwem profilu.
Jeśli będziecie na Kruczej, patrzcie uważnie na te niebieskie drzwi. Jeśli usłyszycie szept „Tasmania” – nie uciekajcie. Kupcie Enigmę, schowajcie do torby i cieszcie się tym kuluarowym odkryciem, które zawstydza niejednego festiwalowego giganta.

Moje serce zostało na Tasmanii, choć ciało wciąż próbuje dojść do siebie w Warszawie. Cheers! 🥃🇦🇺

⚠️ UWAGA: Treść przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich. Pij odpowiedzialnie. ⚠️
​ **ky **kyandfriends **ky **kylivewarsaw **kyreview **kylover **kypartyzantka

Wczoraj był ostatni dzień festiwalu Wh**ky & Friends w warszawskim The Tide to zawsze ma w sobie coś magicznego. Ten cza...
26/04/2026

Wczoraj był ostatni dzień festiwalu Wh**ky & Friends w warszawskim The Tide to zawsze ma w sobie coś magicznego. Ten czas, kiedy emocje powoli opadają, ale intensywność doznań smakowych osiąga zenit.

Zanim przejdę do samych butelek, chciałbym z całego serca podziękować wszystkim, których spotkałem przy festiwalowych stolikach. Dziękuję moim starym znajomym 🤪, jak i nowo poznanym osobom, za każdą wspólną chwilę, genialne rozmowy i powspominanie starych, dobrych czasów. To właśnie ludzie sprawiają, że ten festiwal jest tak wyjątkowy.

Oto krótki przegląd moich finałowych „sztosów” z tego dnia:

1. St. Kilian – König Ludwig (Single Malt Wh**ky)
Niemiecka precyzja w bawarskim wydaniu. Dojrzewanie w beczkach po Pedro Ximénez nadało jej pięknej, głębokiej barwy i słodyczy rodzynek, która świetnie balansuje słodowy charakter destylatu. Bardzo solidny punkt programu, udowadniający, że poza Szkocją dzieją się rzeczy wielkie.

2. Murray McDavid – Allt-A-Bhainne 15YO (Madeira Finish)
Prawdziwa perełka od niezależnego bottlera. Finiszowanie w beczkach po winie Madera dodało tej 15-latce egzotycznego sznytu – nuty orzechowe i karmelizowane owoce grają tu pierwsze skrzypce. Bardzo elegancka i złożona pozycja.

3. The Singleton 25YO (Dufftown Distillery)
Klasa sama w sobie. „Trinity Cask Harmony” to pokaz mistrzostwa w kupażowaniu. 25 lat w dębie wygładziło wszelkie kanty, zostawiając nas z niesamowicie aksamitną teksturą, nutami tropikalnymi i długim, dębowym finiszem. Prawdziwy festiwalowy luksus.

4. The Liquid Madness – Inchfad 3YO (PX Sherry Cask)
Dowód na to, że wiek to tylko liczba. Ta młoda, mocno torfowa wh**ky z destylarni Loch Lomond, połączona z beczką po Sherry PX, to prawdziwa bomba. Jest dymnie, jest słodko, jest intensywnie (56,2%). Idealny „kick” na pobudzenie zmysłów w połowie dnia.

5. Càrn Mòr – Craigellachie 2011 (Fino Sherry)
Nietypowe podejście do Sherry. Zamiast ciężkich, słodkich nut, mamy tu wpływ wytrawnego Fino. Craigellachie ze swoim mięsistym charakterem świetnie się tu odnalazło. 14 lat w beczce dało efekt czysty, rześki, a zarazem charakterny.

6. Springbank 13YO (Refill Calvados / Palo Cortado)
„Trade Sample”, który skradł show. Springbank to legenda, a to połączenie beczek po Calvadosie i Palo Cortado to czysta abstrakcja, która działa idealnie. Słonawe nuty Campbeltown przełamane owocowością jabłek. Coś niesamowitego!

7. Hazelburn 7YO (Oloroso Cask Matured)
Młodszy brat Springbanka, ale w wersji nietorfowej i potrójnie destylowanej. Całkowite dojrzewanie w beczkach po Oloroso sprawiło, że wh**ky jest gęsta, ciemna i niesamowicie aromatyczna. Mimo 7 lat, smakuje bardzo dojrzale.

8. Macphail’s 21YO (Speyside Single Malt)
Klasyka od Gordon & MacPhail. 21 lat w Speyside oznacza jedno: absolutną harmonię. Mamy tu miód, delikatne przyprawy korzenne i subtelną owocowość. To wh**ky, przy której rozmowy o „starych czasach” płynęły najlepiej.

Do zobaczenia na kolejnej edycji! Cheers! 🥃

Adres

Głogów Gmina
67-200

Godziny otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 08:00 - 17:00
Niedziela 08:00 - 17:00

Telefon

+48501137175

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Kozak Whisky Blog opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Kozak Whisky Blog:

Skróty

Udostępnij