20/05/2026
Lazac znaczy łososiowy. Fakt kolor ma jak któraś z dzikich rybek, co je w sobotę można kupić na Starym Kleparzu. Przyrządza się ją łatwo. Troszkę masła, coś świeżego, zielonego i pachnącego i kilka minut w piecu. Soli się potem. Ale my o rybie a chciałoby się o winie. Wiem, ale nie umiem dobrze opowiedzieć o czymś co ma tak prosty, soczysty charakter. O czymś co nie wymaga wielkiej oprawy. O winie co do którego nagle się okazuje że mam na nie ogromny apetyt. Dlatego wypiję je sobie z przyjemnością kontemplując mijający słoneczny dzień i zastanawiając się co mnie jako nastolatka wnerwiało w muzyce panny Houston. Do takich właśnie pozbawionych głębokości a przyjemnych w sumie rozmyślań to wino jest stworzone jak żadne.