12/05/2026
Relacja po meczu z NKP
„Trener, dawaj za linie jak masz drygować” - Drużyna o Maksie w dzisiejszym meczu.
Znowu przerwa w relacjach, znowu FP rzucone odłogiem. Mecze grane, redakcja milczy. Gorzej jak w lesie, ba nawet jak w chlewie obsranym gównem. Po tym optymistycznym wstępie przejdźmy do części właściwej. Mieliśmy właściwie dłuższą przerwę, bo ostatni mecz zagraliśmy jeszcze w kwietniu – dokładnie 19.04.2026. Będzie post zbiorczy co się działo – najprawdopodobniej w środę , ale wiadomo – tu się dużo obiecuje, a mało robi.
Wracam na Budo i wracamy na parking pełniejszy niż grill w majówkę. Udało nam się jednak znaleźć miejsce i wypakowaliśmy się dzisiaj w ten słoneczny poranek (bo mecz na 11:10 w niedziele to wiadomo, że wczesny poranek, a nie jakieś przedpołudnie). Stawiamy się w składzie – Max, Ruslan, Michał, ZDT, Patryk, Ivan, Rusłan, Marcin R i Kapitan. W bramce lekka dziura, więc pierwszy raz w tej rundzie stosujemy taktykę znaną i lubianą – gruby na bramkę i między słupki wchodzi Kapitan. Przed nim zaczynają – Max, Ivan, Patryk, Rusłan i Michał.
Jako, że redakcja dzisiaj nie nadzorowała zapisu i minut strzelania bramek relacja będzie nieco inna niż zwykle. Będą raczej opisywane bramki, które wpadały i kluczowe momenty.
Tak więc jakieś pierwsze dziesięć minut to dosyć otwarta gra z obu stron i szukanie swojej pierwszej bramki w tym meczu. Wynik otwieramy my za sprawą Patryka i jego strzału do pustaka, po asyście ze skrzydła Rusłana. Druga bramka to Michał i jego klasyka a'la Robben – dostaje chłop piłkę na prawym skrzydle i zaczyna się taniec do lewej nogi i do środka pola karnego. W końcu po wykiwaniu wszystkich ( w tym swojej drużyny), ładuje po krótkim słupku. Trzecia to Rusłan i ładna dobitka po strzale Maxa. Czwarta i z obrony wyszedł Ivan i poleciał środkiem i ładnie uderzył po długim słupku. Niedługo później Ivan wpada w pole karne, daje dośrodkowanie po ziemi i kończy się to samobójem przeciwnika. Swojej zdobyczy doświadcza również nasz nowy grający Max – jak na starego lisa przystało, zaczekał na połowie przeciwnika, aż jego genialne pokierowanie zespołem zadziała i piłka mu spadnie pod nogi po przejęciu. Tak się dzieje i Trener ładuje no trzeba powiedzieć ładną bramkę – technicznie, koło prawego słupka w okienko. Swoje dwie w tym spotkaniu dokłada Zawodnik Dalej Testowany – ładne zejście z prawego skrzydła do środka i precyzyjny strzał przy prawym słupku i druga to konterka wyklepana po trójkącie Ruslan, Marcin, ZDT gdzie ten wbiega przed pole karne i dokonuje egzekucji przy lewym słupku.
Przerwa i tu nie ma za bardzo co gadać – jest dobrze, ale no gdzieś zaczął przyświecać pewien cel, o którym nie było ostatnio słychać. Krata za czyste konto. I tu powstał pewien paradoks – Kapitan ma tą krate kupić, ale i jednocześnie broni. Więc czy okaże się ostatecznym sabotażystą i nie da tej satysfakcji zespołowi czy jednak stanie na wysokości zadania?
Druga połowa i wychodzimy w innym zestawie wyjściowym niż zaczynaliśmy – Trener siada na ławce i stamtąd odpala porady dobrego wujka. Zaczynamy tak jak skończyliśmy strzelanie i dwie dokłada ZDT w podobnym stylu co wcześniej – łamie ze skrzydła i cyk pod lade. Rusłan powiększa swoje konto po asyście Patryka i ładuje drugą do pustaka po podaniu wzdłuż pola bramkowego. Z asystenta w strzelca – tym razem Ruslan na kierownicy, daje bale za obrońców, Patyk na klatę, gasi do nogi i z obrotu przy krótkim słupku. Do głosu dochodzi drugi raz Max Trener i po asyście Michała z środka boiska do skrzydła, Max ładuje po długim i mamy kolejną bramkę do kolekcji. Hattricka kompletuje Patryk. Kontra pociągnięta skrzydłem przez Marcina, przed polem karnym znajduje się Patryk i ładuje z pierwszej koło interweniującego bramkarza. W końcu po graniu na fortepianie i tyraniu po długości boiska swój skalp zbiera Marcin – urywa się środkiem pola, mija obrońce i kończy pod poprzeczkę z pola karnego. Ostateczny cios należy do Trenera po dośrodkowaniu Ivana i lekkim zamieszaniu w polu karnym jednak doświadczenie bierze góre i Max się odnajduje z najbliższej odległości przy krótkim słupku. Tu kończymy nasze strzelanie. A co z cliffhangerem z przerwy? Czy krata piwa nadal jest w grze? Czy ponownie się udało ją stłuc w niewyjaśnionych okolicznościach? Otóż, po raz pierwszy w prawie siedmioletniej historii tego klubu, mimo wielu wcześniejszych prób podejmowanych przez znakomitych bramkarzy, oraz przemianowanych napastników na bramkarz udaje się wywieść czyste konto w ligowym meczu. Kapitan sabotażysta nawet nie miał okazji odwalić Janusza Jojko i wrzucić sobie samobója (bo drużyna by go zjadła) bo zbierali wszystko w obronie i nawet mu nie podawali, żeby nie było ryzyka.
WYNIK (historyczny) 16:0 !
W meczu powiedzieli:
„Zdjęcia róbcie, Max na własnej połowie” - Kapitan na temat bronienia zespołowego
„No trochę pachwina mnie boli. - No widzisz, akurat miejsce na ławce jest, będziesz trenował na siedząco, a nie nogi wysilał” - Max i Patryk na temat umiejscowenia Maxa na początku drugiej połowy
„Max wracaj, sam tam stoisz ( sekundę później Max strzela bramkę). Oke zwracam honor, on wiedział” - Kapitan komentujący ruch boiskowy.
„Nie no z tą lewą to już nie Robben, to Olise” - Drużyna na temat Michała i jego bramki.
W meczu zgarali:
Dominik „Kapitan” Matysiak (C) (GK) – Maksym Vlasenko (3 bramki), Ruslan Hnativ, Michał Szczepański (bramka), Zawodnik Dalej Testowany (4 bramki), Patryk Kowalczyk (3 bramki), Ivan Tishkovets (bramka), Rusłan Kutsenko (2 bramki), Marcin Rompa (bramka).
Talizman i realizator zapisu na grupie na drugiej połowie:
Mariusz Strzałkowski
FORZA AKS!