24/03/2026
🌿🐣 Zostało ostatnie 7 dni! Tylko tyle przyjmujemy zamówienia na catering wielkanocny i ani dnia dłużej! – donośnym głosem zawołał Kraśniak Naczelnik Zamówień Wielkanocnych, tupiąc na kręcącego się przy szynce Bonifacego.
🐰🍵 – Ależ… to specjalne zapytanie od Zająca Wielkanocnego… bardzo prosił, by troszkę dłużej, bo w tym roku tyle jajek ma pochowanych do szukania, pochowanych tak zręcznie, że potrzebuje pomocy… Proszę, napij się meliski – Borowa Ciotka podsuwa Naczelnikowi świeży napar w pękatej filiżance.
🔥😩 – A choćby to była Królowa angielska, Cioteczko, albo sam Koniec Świata, albo Pan Czas… nie dam rady! Cioteczko kochana, my tutaj takich czarów nie mamy. Jesteśmy w Gdyni, nie w środku magicznego Boru, gdzie jest magia drzew, zwierząt, roślin… tutaj mamy tylko magię Bonifacego, ale jest tak kapryśna, że ostatnio gdy chciałem jej trochę użyć, to mi cały gar skwaśniał! Oh, Cioteczko kochana… ja rozumiem pomoc, pomoce, ale kto pomoże mnie? W dodatku gdyńskie lasy całe pocięte, karczowane, mchy zdarte… cała magia Redłowska, która nas zasilała… ah, słabnie Cioteczko… musimy gotować jak ludzie, zostaje nam tylko kilkusetletnia wiedza do pomocy…
🌲💭 Cioteczka pokiwała ze zrozumieniem głową. – Tak, Kraśniaku Naczelniku, rozumiem oczywiście… ale powiedz… co można zrobić, by magię gdyńskich lasów wzmocnić??
🍃✨ – Chodzić tam, Borowa Ciotko… chodzić i zachwycać się… nie tylko przejść, przebiec… trzeba się zatrzymać, powąchać las, przytulić drzewo, zachwycić nad nowym pędem, grzybkiem, trawką… Oh, Borowa Ciotko… powiedz ludziom w Gdyni, by wyszli do lasu i się pozachwycali! A my tu sobie z gotowaniem poradzimy…
💚🌼 I tak, kochani, proszę Was gorąco – ja, Borowa Ciotka… wyjdźcie do lasu i pozachwycajcie się, och! 🌿✨