28/01/2025
https://youtu.be/w3jeRuKhEhY?si=xGvn8DGDTEw-6_kz
,,Zrozumiem 1000 uli w nadleśnictwie. Ale 1000 kłód bartnych ? Kto dopilnuje tych rodzin pszczelich?. 80 rodzin w ulach może przypilnować 1 osoba nie wspinając się po drzewie. Ile osób zatrudniono do projektu aby pilnowali takiej "populacji"? Gdzie są takie lasy aby tyle kłód powiesić, a pszczoły nie wymarły z głodu?. Co w lesie zapewni całoroczny pożytek - sosny, świerki czy modrzewie, może mech ? Czy te pszczoły z kłód nie będą miały dostępu do pożytków rolniczych?. Co będzie jak zakleją plastry miodem rzepakowym i on skrystalizuje na kamień ? Jak będzie wyglądało profilaktyczne leczenie warrozy z którą pszczelarze walczą nieustannie? Jak zapanuje Pan nad zgnilcem amerykańskim chorobą która rozprzestrzenia się szybciej niż ASF u świń ? Co z sąsiadującymi obok pasiekami? Będą narażone na zarażenia wszelkimi patogenami pozostałymi w barciach po osypanej z chorób rodzinie. Zasięg lotu pszczół jest dość duży gdy nie ma odpowiednich pożytków. Gdzie nadzór weterynaryjny nad pszczołą która w świetle prawa jest zwierzęciem hodowlanym ? Mogę tych pytań zadawać jeszcze wiele Jeżeli padnie odpowiedź, że pszczoły w środowisku dają sobie same sobie radę, to wierutna bzdura i proponuję douczenie. Poza tym idea pomagania pszczołą jest wspaniała. 1000 uli w lesie i pełny odpowiedzialny nadzór to poprę - ale nie bartnictwo. Tradycję należny uszanować tak aby o niej nie zapomnieć, więc kilka barci w pełni nadzorowanych nie zaszkodzi populacji pszczoły miodnej"
Konrad Zaremba - leśnik - zajmuję się ekologią pszczół. Szczególnie pasjonuje się zrozumienie udziału pszczół w tworzeniu różnorodności biologicznej. Wierzy,...