27/08/2025
No i po roku dotarłem do kropki „Karpackiego” 🥰😜
Z dwoma przerwami z powodu kontuzji zajęło mi to 5 + 4 + 3 dni. Pierwsza kontuzja była skutkiem zbyt szybkiego tempa na pierwszych 200 km a kolejna wynikała zza krótkiego czasu na regenerację stawu skokowego. Teraz, po roku, na spokojnie dorzuciłem jeszcze 100 km, co w sumie dało ok. 440 km i sumę podejść około 15 000 m.
Mając wcześniejsze doświadczenie z GSB, MSB, niebieskim Sudeckim i częściowo GSS, mogę stwierdzić, że to najtrudniejszy szlak. Brak sklepów i wody, brak ludzi, a momentami uczucie dziewiczego przejścia. Nie jest tak widokowy jak GSB czy GSS, ale na pewno najdzikszy i przynajmniej dla mnie najtrudniejszy. Same zalety 😁
Ostatni etap zrobiłem tym razem bez namiotu, na lekko, tylko ze śpiworem i karimatą. Pierwszą noc planowałem przespać w schronie na Baranim, ale że była dopiero 18:00, postanowiłem dojść do schroniska młodzieżowego w Grabie. To był świetny wybór, 25 zł za nocleg w dwuosobowym pokoju z ciepłym prysznicem, pełen wypas. Jedynym minusem było 1°C w nocy w dolinie, gdy schodziłem.
Na następny dzień miałem zaplanowane 50 km. Dzięki temu, że poprzedniego wieczoru urwałem 15, na lajcie dotarłem do Chatki Wędrowca. Mijałem ją już wcześniej dwa razy, idąc GSB i zdobywając KGP ale dopiero tym razem się udało. Polecam to miejsce: 50 zł, ciepła woda, aneks kuchenny, przytulna sypialnia na poddaszu z 7 łóżkami. Były też przygotowane 4 materace na wypadek większej ekipy. Miejsce tylko dla wędrowców z plecakami!!!
Ostatni dzień to jeszcze spokojniejsze 30 km do Grybowa. Jedynie samotny Chełm na koniec przypomniał, że to jednak Karpacki Szlak, a nie jakaś popierdółka. Na mecie chciałem napić się zimnego piwa z browaru w Grybowie, ale nie dano mi szansy, wszędzie tylko Tyskie 🫤 Więc o 16:17 zameldowałem się w pociągu.
Pozdrawiam wszystkich, których spotkałem na tym szlaku – czyli 2 osoby: jedną w piątym dniu, drugą w ósmym 🍻
Ps. Poniżej zdjęcia z ostatniego etapu, opis z poprzedniego wrzucam w komentarzu