10/09/2025
jakies głupie złodzie ukradły dwiaty z okienka.
Na tej pieprzonej klatce w bloku stały sobie kwiaty w okienku. Normalnie oaza zieleni w betonowej dżungli. Ale pewnej nocy przyszli złodzie. I nie byli to jacyś romantyczni złodzie z filmów, tylko zwykłe złodzie, co mieli w banię wbite, że im się należy.
Złodzie weszli na klatkę, złodzie spojrzeli na kwiaty, złodzie stwierdzili: „bierzemy w c**j, co się będziemy pierdolić”. I co? I złodzie złapali za doniczkę. Ale zamiast po ludzku wziąć i spierdalać, złodzie odjebali akcję jak z kiepskiego kabaretu – zajebali kwiaty z okienka i zrzucili je w dół klatki.
No i stało się: doniczka poleciała jak meteoryt. Huk był taki, że cała klatka aż się zatrzęsła. Doniczka się rozjebała w drobny mak, ziemia na wszystkie strony, kwiaty poszły w pizdu, a złodzie stali u góry i rżeli jak debile, jakby właśnie odkryli nowy sport olimpijski – rzut doniczką na beton.
Sąsiedzi wybiegli, darli się, że „kurwa, co tu się odpierdala, kto mi kwiaty zajebał?!”. Ale złodzie już zniknęli, zostawiając po sobie tylko chaos, odór spalonego skręta i dramat na poziomie telenoweli brazylijskiej.
Tak oto złodzie ukradli kwiaty, złodzie je zrzucili, złodzie się pośmiali, a doniczka – biedna doniczka – rozjebała się jak serce pani Krysi, co je pielęgnowała.