19/06/2026
Widzieliście kiedyś zadowolonego rolnika? Czy raczej zawsze narzeka i jest niezadowolony? To ja Wam powiem, dlaczego to są marudy. Przede wszystkim dlatego, że efekty ich pracy tylko w niewielkim stopniu zależą od ich starań. Starać się można i trzeba, ale na końcu i tak kto inny rozdaje karty.
Przyjrzyjmy się temu na przykładzie sianokosów. Może to usprawiedliwi choć trochę naszą skwaszoną i zbolałą naturę.
Już zimą siedzi człowiek na zapiecku i patrzy z niepokojem za okno. Sucha zima. I zimna, bardzo zimna. Niedobrze. Długo się trzyma. Niech ona się już skończy. No, wreszcie, skończyła się. Ale ta wiosna nie lepsza. Zimna i sucha. Nie pada cały marzec, cały kwiecień. I te cholerne przymrozki, kiedy wreszcie przestaną przymrażać! No nie rośnie trawa, ni cholery! Co my będziemy kosić! Czym my nakarmimy te nasze żywicielki! Już połowa maja, w zasadzie to trzeba wsiadać w ciągnik i kosić, ale nie ma co! Na łąkach żółto jak w listopadzie, bo sucho i zimno. Jest, wreszcie pada! Super, niech pada, wreszcie coś urośnie! O, jak ładnie się zieleni! O, jak rośnie! Ale będzie sianko! Tylko teraz trzeba je skosić, a tu ciągle leje! Dość już tego deszczu, starczy! Słyszycie, tam na górze? Wyłączyć polewaczki! No nie słyszą! Mija tydzień, drugi, trzeci. Trawa po kolana. Co z tego, skoro potrzebne są cztery albo i pięć suchych słonecznych dni, żeby teraz skosić, rozbić pokosy, poruszyć raz i drugi, wreszcie zgrabić w wałki, zbelować i wstawić do stodoły! I wreszcie przestało padać. Rzucamy wszystko, kosimy, rozbijamy i przewracamy. A nos cały czas w telefonie. I słusznie, bo nagle w prognozie, gdzie jeszcze przed chwilą było sucho po horyzont, nagle, po środku niekończącego się pasma upałów, jeden dzień gwarantowanych burz! Akurat wtedy, kiedy wypadałoby belować i zwozić do stodoły. Zbelujesz dzień wcześniej - może być niedoschnięte. Pozwolisz, by zmokło od burzy - krew w piach, a zapach i kolor stracone bezpowrotnie.
I weź bądź tu mądry. No nic, jutro po targu belujemy, bo w niedziele wołają burze. Sami widzicie, rolnik to bardzo emocjonująca praca, to ciągłe życie na krawędzi.