11/10/2026
Apel w obronie polskiego piwowarstwa rzemieślniczego i wolności gospodarczej
Nie sądziliśmy, że kiedykolwiek będziemy musieli zabierać głos w tej sprawie. Jednak 8 października 2026 roku Sejm przegłosował ustawę, której zapisy mogą bezpośrednio uderzyć w naszą działalność, ograniczając możliwość informowania o tym, co robimy i jakie wartości stoją za naszymi produktami.
Przed nami jeszcze głosowanie w Senacie oraz decyzja Prezydenta. To ostatni moment, aby zwrócić uwagę na konsekwencje proponowanych zmian i zaapelować o rozwiązania, które nie będą krzywdzić małych, niezależnych producentów.
W czym tkwi problem?
Walka z nadużywaniem alkoholu jest potrzebna i co do zasady nie budzi naszego sprzeciwu. Nie kwestionujemy zasadności działań, które mają ograniczać negatywne skutki jego spożywania. Pytamy jednak: czy proponowane rozwiązania rzeczywiście trafiają w źródło problemu?
Dlaczego tak wiele uwagi poświęca się ograniczeniom dotyczącym informacji o produktach, a znacznie mniej mówi się o skali sprzedaży tzw. małpek, których każdego dnia sprzedają się miliony sztuk? Dlaczego sprzedaż alkoholu może być prowadzona już od godziny 6:00, a dyskusja o ograniczeniach nie koncentruje się w większym stopniu na rzeczywistych wzorcach konsumpcji?
Nie chodzi nam o to, by unikać odpowiedzialności. Chodzi o to, by prawo było przemyślane, proporcjonalne i skuteczne, a jego konsekwencje nie spadały przede wszystkim na tych, którzy nie mają budżetów wielkich korporacji.
Problem dotyczy również nierównego traktowania.
Jako producenci rzemieślniczy po raz kolejny zostajemy wrzuceni do jednego worka z dużymi, międzynarodowymi koncernami. Na pierwszy rzut oka wszyscy podlegamy tym samym zasadom. W praktyce jednak konsekwencje tych regulacji będą dla nas zupełnie inne.
Duże koncerny dysponują ogromnymi budżetami i zespołami specjalistów. Jeśli stracą możliwość korzystania z jednego kanału komunikacji, mogą przenieść środki do innych form promocji i budowania relacji z klientami.
My nie mamy takich możliwości.
Jesteśmy ludźmi, którzy tworzą swoje produkty z pasji, wiedzy i zaangażowania. Za każdą warką stoją godziny pracy, doświadczenie, starannie dobrane składniki i przywiązanie do rzemiosła. Nie idziemy na skróty. Stawiamy na wysoką jakość surowców i proces produkcji, który ma uzasadniać cenę naszego produktu.
Nasze piwa są często produktami premium, których cena potrafi odpowiadać cenie całego czteropaku popularnego piwa przemysłowego. Nie konkurujemy wyłącznie ceną. Konkurujemy jakością, pomysłem, smakiem i historią, która stoi za każdym produktem.
Jak mamy opowiadać o tym, co robimy, jeśli nie będziemy mogli pokazać nawet własnej marki?
To właśnie tutaj pojawia się jeden z największych problemów. Sposób sformułowania przepisów może sprawić, że nawet informowanie o własnym produkcie, jego nazwie czy znaku towarowym będzie obarczone ryzykiem uznania takiej komunikacji za reklamę.
Według zapisów, o których mówimy, kary mogą wynosić od 30 tysięcy złotych do nawet miliona złotych. W dodatku media społecznościowe mogą być traktowane jako miejsca publiczne, a prezentowanie znaku towarowego w określonym kontekście może zostać uznane za niedozwoloną reklamę.
W takich warunkach trudno mówić o zwykłym informowaniu klientów o własnej działalności. Jak mamy przedstawiać efekty naszej pracy? Jak opowiadać o nowych produktach, składnikach, procesie warzenia czy historii browaru? Jak budować rozpoznawalność marki, skoro samo pokazanie jej znaku może rodzić poważne ryzyko prawne?
Nie chcemy przywilejów ani specjalnego traktowania. Chcemy jedynie możliwości uczciwego informowania o tym, co produkujemy, w jaki sposób to robimy i dlaczego nasze produkty różnią się od masowej produkcji.
Dlatego apelujemy o rozsądek i dialog.
W imieniu własnym oraz innych producentów alkoholi rzemieślniczych apeluję o uwzględnienie specyfiki naszej działalności i utrzymanie dla nas przynajmniej takich możliwości informowania o produktach, jakie przewidziano dla producentów wina.
Nie oczekujemy prawa do nieograniczonej reklamy. Oczekujemy proporcjonalnych regulacji, które odróżnią rzetelną informację o produkcie od działań zachęcających do nadmiernego spożycia alkoholu.
Nie jesteśmy międzynarodowymi koncernami. Nie dysponujemy ich budżetami ani możliwościami. Jesteśmy częścią polskiego rzemiosła, tworzymy miejsca pracy, rozwijamy lokalne marki i dbamy o jakość naszych produktów.
Nie pozwólmy, aby w imię słusznych społecznie celów zniszczyć przestrzeń do rozwoju niezależnych producentów, którzy swoją działalnością pokazują, że alkohol może być wytwarzany z dbałością o jakość, tradycję i rzemiosło.
Prosimy o wysłuchanie naszego głosu, zanim przepisy, które mogą zmienić naszą branżę na lata, staną się rzeczywistością.
Prawo powinno chronić społeczeństwo, ale nie powinno przy okazji odbierać małym producentom możliwości uczciwego prowadzenia działalności i informowania o owocach własnej pracy.
Marek Szmyt