14/05/2026
Rok temu byliśmy w zupełnie innym miejscu niż dziś. I nawet nie chodzi o sam upływ czasu, bo ten – jak wiadomo – nie stoi… jak wiecie co :)
O tej porze mieliśmy jeszcze dwa stoliki w środku i karmiliśmy najlepiej, jak tylko potrafiliśmy. Największym dowodem na to byli ludzie stojący na zewnątrz i czekający na wolny stolik. Do dziś nie wiem, czy to była cierpliwość, wiara w jedzenie czy po prostu brak planu B Ja bym pewnie pojechał po kebaba i obraził się na świat. Ale to właśnie Wy daliście nam sygnał, że trzeba coś zmienić.
Zrobiliśmy totalny remont kuchni. Powstała też nasza drewniana wiata, która za kilka dni będzie miała swoją małą rocznicę. Wtedy wydawało nam się, że 11 stolików to już prawie poziom „dużej gastronomii”. Człowiek naiwny był. Szczególnie że dalej w weekendy pojawiały się telefony:
— „Dzień dobry, są miejsca?”
— „Są.”
— „A na dziś?”
Dołożyliśmy więc kolejne dwa stoliki na zewnątrz, żeby trochę odciążyć sezon. Ostatni weekend pokazał jednak, że za chwilę będziemy chyba dostawiać miejsca na dachu albo wydawać numerki jak w mięsnym za PRL-u
I nie ukrywamy — to jest piękne uczucie. Bo dla nas największą reklamą zawsze byli ludzie, którzy wracają. Nie banery, nie sponsorowane posty, tylko tekst: „Jedź tam. Może właściciel wygląda na zmęczonego życiem, ale dobrze karmią.”
Stoimy właśnie na progu nowego sezonu i naprawdę nie możemy się doczekać tych wszystkich weekendów, gdzie człowiek przez 14 godzin nie wie czy bardziej bolą go nogi, plecy czy psychika. Ale później patrzy na pełną wiatę i myśli sobie: dobra… było warto.
Jedno się u nas nie zmienia i nie zmieni — będziemy Was karmić tak, jak sami chcielibyśmy być obsłużeni. Czasem aż za bardzo, co widać po wielkości porcji i naszych rachunkach za produkty Oczywiście błędy się zdarzają. Zdarzały się i będą zdarzać, bo mimo różnych opinii w internecie nadal nie jesteśmy robotami. Chociaż po majówce część załogi poruszała się już mechanicznie i reagowała na słowo „schabowy” lekkim drżeniem oka
Dlatego mamy jedną ogromną prośbę — jeśli coś jest nie tak, po prostu powiedzcie obsłudze. Naprawdę. Jesteśmy normalnymi ludźmi i serio bardziej zależy nam na rozwiązaniu problemu niż na udawaniu, że go nie ma. Jestem przekonany, że zrobimy wszystko, żebyście wyszli najedzeni, zadowoleni i z myślą:
„Dobra… jednak warto było czekać.” Bo nikomu bardziej niż nam nie zależy na tym, żebyście wrócili i polecili nas dalej.
A tak poza tym — bardzo Wam dziękujemy za te prawie 6 lat
Za wszystkie dobre słowa, cierpliwość, powroty i nawet za konstruktywne marudzenie, bo ono też czasem daje więcej niż klepanie po plecach.
No i życzmy sobie kolejnych 6 lat.
A potem następnych.
Dopóki zdrowie i kręgosłup pozwolą