08/10/2026
Mili moi, o tym, co się działo w weekend niech najlepiej świadczy fakt, że jest czwartek, a ja dopiero znajduję w sobie siłę, żeby to opisać.
Sobotę rozpoczęliśmy od sędziowania polskich finałów Brewovision 2026. W pięciu kategoriach oceniliśmy piwa z Danii, Finlandii, Irlandii, Anglii, Szkocji i Chorwacji. I niech mnie kule biją - brett saison chardonnay BA z Irlandii był jednym z lepszych piw domowych, jakie miałem okazję pić ever. Mózg na ścianie, a nie było jeszcze 10.
Ledwo zdążyliśmy sprzątnąć stoły, a już czekało mnie łączenie z Timo i ekipą z Finlandii, aby przekazać werdykt naszego jury.
W ten sposób płynnie dobrnęliśmy do godziny 11, kiedy to zaczęło się sędziowanie Warszawski Konkurs Piw Domowych - a wszystko to w gościnnych progach Browar Artezan. German pils, polish black IPA, wee heavy - no, można się było zmęczyć.
Po robocie trzeba się było zawinąć na oficjalne afterparty w Same Krafty - multitap, przy okazji oglądając galę ogłoszenia globalnych wyników Brewovision. I wiecie co? Polska gurom! Znowu! 🏆
Tak tak, drugi rok z rzędu reprezentacja Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych zostawia w tyle europejską konkurencję, choć z kronikarskiego obowiązku wypada przyznać, że Danię pokonaliśmy na małe punkty - zdobywając więcej pierwszych miejsc w kategoriach, bo ogólny wynik był identyczny.
Potężna dawka emocji w konkursie, który mam przyjemność organizować od chwili jego powstania 🫡
W tym całym rozgardiaszu trzeba jednak wspomnieć, że nie wszystko odbyło się w różowych barwach, bo dwa zgłoszone przeze mnie piwa na WKPD nie awansowały do finału. Czekam na metryczki, żeby zobaczyć co się wydarzyło, natomiast łyżką miodu w beczce dziegciu jest fakt, że moje „bezalko” miało tylko 0.6% alkoholu, więc dla mnie to pewien sukces, bo było sporo niżej niż zakładałem.
No, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Chyba pozostaje mieć nadzieję, że jestem lepszym sędzią/organizatorem konkursów niż ich uczestnikiem 😅