26/05/2026
Przyznam szczerze, że kiedyś nie znosiłam piec ptysi, ale uwielbiałam jeść. Wychodziły niedopieczone, opadały, dramat… Ale już uwielbiam! Ich sekret to cierpliwość w pieczeniu 🫣
Muszę zrobić podejście do karpatki, bo raz zrobiłam i nie wyszła mi, teraz już wiem dlaczego.
Moja mama za to robiła idealna karpatke i idealne małe ptysie. Miała do nich tyle cierpliwości. Chociaż uważam, że moja mama nie jest cierpliwa i często nie docenia siebie. Zawsze mówi, że ona to takie byle jakie ciasta robiła. A ja zawsze wspominam jako najpyszniejsze na świecie. Nagminnie zapominałyśmy o białkach do sernika, w fale dunaju wsiąkła galaretka, a wyszło idealnie i tego popsucia nie dało się powtórzyć. Upiekła kiedyś szarlotkę i schowała ją, żeby babcia nie widziała, że jej twarda wyszła, a tata wyjadał zakalce. Zawsze na niedzielę było u mnie w domu ciasto. Moja mama piecze najlepszego na świecie murzynka i takie coś co nie ma nazwy, ale jest z ananasami.
Pokażę Wam kiedyś mój tort jaki zrobiła mi mama. Od małego uwielbiam mandarynki. Miałam takie ozdoby na tortach!
A teraz nie chce piec bo mówi, że stresuje ją to, że nie wyjdzie takie jak moje… pewnie jej się nie chce 😂
I właśnie dzięki mamie narodziła się moja miłość do pieczenia. Moje wsparcie, gdy podcinano mi skrzydła i to mama, dała mi przestrzeń na rozwijanie swojej pasji. Często doradza mi odnośnie Waszych dekoracji na torcie. I przyznaję, że są momenty kiedy brakuje mi już sił podczas pracy a Ona pomaga mi posprzątać.
Czyta moje wszystkie posty, relacje i sprawdza kto polajkowal ich 😂 także mama wszystko widzi 😂