Weganizerka

Weganizerka Weganizm, kuchnia roślinna, bezcukrowa, bezglutenowa, zdrowy styl życia.

Szykuje się prawdziwa gratka dla miłośników ziół i alternatywnego podejścia do zdrowia. Już za niecały tydzień, Wieża ks...
28/05/2023

Szykuje się prawdziwa gratka dla miłośników ziół i alternatywnego podejścia do zdrowia.
Już za niecały tydzień, Wieża książęca w Siedlęcinie.

Kochani, patrzcie, jaka wspaniała impreza nam się szykuje! Festiwal zdrowia i natury 🌱🍏 Zapraszamy już teraz na pierwszą sobotę czerwca💚

Wspaniałe, lokalne eko warzywka, cena bardzo przystępna. Polecam wszystkim z Jeleniej i okolic! ❤
06/07/2022

Wspaniałe, lokalne eko warzywka, cena bardzo przystępna. Polecam wszystkim z Jeleniej i okolic!

Śpieszę z good newsem. Wegańska Jelenia wzbogaciła się o nowy lokal. Bardzo mnie to cieszy, bo posucha u nas w tym zakre...
04/07/2022

Śpieszę z good newsem. Wegańska Jelenia wzbogaciła się o nowy lokal. Bardzo mnie to cieszy, bo posucha u nas w tym zakresie.

Już od dzisiaj możecie odwiedzać GreenHouse Bistro Wegańskie 🤩🤩🤩

A jak zjecie takiego gzika, to dostaniecie na ich punkcie bzika 😉

Najlepsza i jedyna wegańska knajpa w Jeleniej Górze!!! Zapraszamy i polecamy 🍆🥑🍅🥦🥕🥬

Na Weganizerce od dawna cicho... Nie znaczy to, że próżnujemy! Od jakiegoś czasu zaangażowaliśmy się w promowanie jednej...
24/05/2022

Na Weganizerce od dawna cicho...
Nie znaczy to, że próżnujemy! Od jakiegoś czasu zaangażowaliśmy się w promowanie jednej z najcudowniejszych roślin na planecie Ziemia, w promowanie konopi.
Otworzyliśmy w Jeleniej Górze sklepik konopny, którego założeniem jest udostępnianie jak największej ilości produktów z konopi. Stworzyliśmy też miejsce na fb, gdzie dzielimy się wiedzą i doświadczeniem. Jak na Weganizerkę przystało, nie może też zabraknąć konopnego gotowania.
Zapraszamy na rekonesans do Zielonego Jelenia :D

Maj z wolna kroczy ku końcowi, ale na łąkach wciąż można znaleźć jeszcze soczystą pokrzywę, więc warto skorzystać z bogactwa natury, póki nie zaczęła kwitnąć. A pokrzywa + ziarna konopne to iście mistrzowski team. Wspaniały, rodzimy super food. Zapraszam po przepis na pastę kanapkową.

Pasta soczewicowa z ziarnem konopnym i pokrzywą

1 szkl. czerwonej soczewicy
1/2 szkl. niełuskanych ziaren konopi
garść młodej pokrzywy
1 cebula
1 marchewka
2 ząbki czosnku
1/2 szkl. mleka roślinnego
3-4 łyżki passaty pomidorowej
2 łyżki oliwy
tymianek, sól, pieprz, odrobina świeżego lub suszonego chili

Drobno pokrojoną cebulę i startą na tarce marchewkę podsmażyć na oliwie, dodać soczewicę i 2 szkl. wody. Dusić do miękkości, dodać mleko, passatę, czosnek, drobno posiekaną pokrzywę i przyprawy. Wszystko razem chwilę dusić, podlewając ewentualnie wodą, jeśli zbyt suche. Ziarno konopne podprażyć chwilę na suchej patelni, aż zacznie wydzielać przyjemny, orzechowy zapach. Dorzucić do soczewicy, wymieszać, ostudzić. Podawać z pieczywem, tortillą, naleśnikiem lub na ciepło jako dodatek do ryżu czy kaszy.
Magda



fot. Magdalena Weigel

Ania -  radosna, aktywna młoda mama, niedawno usłyszała diagnozę - stwardnienie zanikowe boczne. Obecnie jest sparaliżow...
10/08/2021

Ania - radosna, aktywna młoda mama, niedawno usłyszała diagnozę - stwardnienie zanikowe boczne. Obecnie jest sparaliżowana, ale się nie poddaje. Napisała (za pomocą technologii śledzącej ruch gałek ocznych) e-booka z przepisami wegetariańskimi. Zachęcam do wsparcia Ani - dochód ze sprzedaży wesprze jej kosztowną rehabilitację.

🎉Nareszcie jest!🎊
DANIA DLA BRZUCHA I DUCHA. 36 przepisów na wege ucztę z bliskimi🍝🥕❤️‍🔥🍴 https://basiatworek.pl/ebook/
to eBook📖 autorstwa mojej ukochanej przyjaciółki Ani Dymarczyk, która napisała go… oczami👀.
Yasss - dla Ani nie ma i nigdy nie było rzeczy niemożliwych💫

Kiedy była zdrowa, to od niej uczyliśmy się jak celebrować codzienność i czerpać z życia pełnymi garściami 🤲🏼✨

💫To z Anią przeżyłam najfajniejsze podróże z plecakiem🎒

💫To Ania wymyśliła, że będziemy prowadzić warsztaty w latarni na bezludnej wyspie na Adriatyku🏖

💫To Ania zarażała wszystkich śmiechem z brzucha, a na swoich zajęciach pokazywała jak obudzić miednicę i ożywić serce💗

💫To Ania potrafiła ekspresowo ugotować coś z niczego (nawet w trasie na stacji benzynowej, czy na przełęczach w indyjskim Ladhaku🏔, bo nie rozstawała się z podręczną kuchenką) - tak, że wszyscy nagle siadaliśmy wspólnie ciesząc się ciepłym jedzeniem i towarzystwem.

💫To Ania - zostając mamą Henia- przetarła dla mnie ścieżkę i pokazała, że warto❤️.

💔W marcu 2020 Ania usłyszała od lekarzy, że jest chora na ALS - stwardnienie zanikowe boczne, a ta ekspresowo postępująca choroba w kilka miesięcy zabrała jej władzę w ciele. Obecnie Ania leży, oddychając i jedząc przy pomocy technologii. Zabawy Henia ogląda dzięki kamerze, a z nami porozumiewa się przy pomocy specjalnego eye-trackera, czyli urządzenia do śledzenia ruchu oczu. To właśnie tak powstał ten pyszny eBook 👀📖🍝
Jest on wyrazem miłości do dobrego jedzenia, dzielenia się i wspólnych chwil przy stole.

To też sposób na finansowe wsparcie Ani w jej codziennej kosztownej rehabilitacji, gdyż cały dochód ze sprzedaży ebooka płynie na ten cel.

Dla mnie wydanie tych przepisów to sposób na radzenie sobie z chorobą Ani, celebrację naszej przyjaźni👯‍♀️, uczczenie Ani urodzin🎂 oraz rozpowszechnianie roślinnej kuchni🥕

DZIĘKUJĘ Wam wszystkim za wsparcie tej inicjatywy 🙏🏼

Kilka ciekawostek na temat weg(etari)anizmu na świecie https://proveg.com/pl/blog/historia-wegetarianizmu-weganizmu/
08/03/2021

Kilka ciekawostek na temat weg(etari)anizmu na świecie
https://proveg.com/pl/blog/historia-wegetarianizmu-weganizmu/

Ruch wegańsko-wegetariański nie jest tylko współczesnym zjawiskiem, ale towarzyszy ludzkości już od setek lat. Czy to z powodów religijnych, politycznych czy społecznych – wegetarianizm odgrywał w historii dużą rolę. Już w starożytności wielu ludzi nie spożywało mięsa. Oto szybka...

Pożegnaliśmy lato, ale mam nadzieję, że jesień dopieści nas jeszcze słoneczkiem i cudnymi kolorami. Tymczasem rozpoczął ...
01/10/2020

Pożegnaliśmy lato, ale mam nadzieję, że jesień dopieści nas jeszcze słoneczkiem i cudnymi kolorami. Tymczasem rozpoczął się okres ciepłych kocyków i rozgrzewających herbatek. Również kulinarnie powinniśmy zadbać o to, by odpowiednio wspomagać nasze organizmy. Sezon gorących, gęstych zup wystartował, zatem na pierwszy ogień pójdzie grochóweczka w nowej odsłonie.

Rozgrzewająca grochówka z dynią i ryżem

Potrzebujemy 2-3 marchewki, pół selera, 2 pietruszki, niedużego pora, 2 cebule, dorodną dynię hokkaido, 3-4 ziemniaki, paczkę łuskanego grochu, szklankę brązowego ryżu i rozgrzewające przyprawy - imbir, pieprz, ostrą paprykę, majeranek. Trochę oliwy i 2- 3 łyżki przecieru pomidorowego.
Warzywa korzeniowe pokrojone w kostkę gotujemy razem z posiekanym porem, ryżem i grochem. Gdy lekko zmiękną, dodajemy ziemniaki i dynię pokrojoną w kostkę ciut grubszą. Doprawiamy, gotujemy do miękkości i pałaszujemy ze smakiem.

Zielone warzywa, zwłaszcza liściaste, są bardzo ważnym elementem diety. Każdej diety, nie tylko roślinnej. Tymczasem wię...
06/08/2020

Zielone warzywa, zwłaszcza liściaste, są bardzo ważnym elementem diety. Każdej diety, nie tylko roślinnej. Tymczasem większość ludzi wyrzuca to, co powinno znaleźć się na talerzu. Nacie, bo o nich mowa, są wysoko odżywcze i nie powinny lądować w koszu. Wielu ludzi uznaje za jadalną jedynie nać pietruszki, ewentualnie dopusza niewielką ilość selera, tymczasem marchew, rzodkiewka, pasternak, kalarepka, rzepa - wszystko to nadaje się do zjedzenia i powinno wzbogacać nasze menu. Młode liście smakują na surowo, starsze możemy dodac do zupy czy udusić z innymi warzywami. Nawet te najstarsze, łykowate, możemy wykorzystać do wywarów na zupy.

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie nać rzodkiewki, od której polecam zacząć przygodę z tego typu zieleniną (jest łagodna w smaku i łatwa w obróbce). Tego typu listki możemy posiekać do surówki, dodać do każdej duszonej potrawki lub zrobić smaczne pesto.

Pesto z rzodkiewkowej naci

2 pęczki jędrnej, świeżej naci z rzodkiewki
garść podprażonych pestek słonecznika lub dynii
1-2 łyżki płatków drożdżowych
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki surowego oleju rzepakowego lub oliwy
sól, pieprz, sok z cytyny do smaku

Wszystko dokładnie zblendować. Jeśli zbyt wodniste, dorzucić pestek.

Zauważyłam, że dość dużo osób zaintrygował post o lebiodzie. Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi interesuje się wykorzyst...
09/07/2020

Zauważyłam, że dość dużo osób zaintrygował post o lebiodzie. Cieszy mnie, że coraz więcej ludzi interesuje się wykorzystaniem tzw. chwastów w kuchni. Może w przyszłości uda mi się zorganizować jakiś warsztat zwiazany z kulinarnym wykorzystaniem dzikich roślin?
Tymczasem lebioda raz jeszcze, tym razem jako składnik dania z makaronem.

Makaron z lebiodą i suszonymi pomidorami

Paczka makaronu kukurydzianego Fusili (może być też inny, np. orkiszowy razowy, czy jakikolwiek lubicie, ale najlepiej w formie świderków)
5 porządnych garści świeżej lebiody
1/2 słoiczka suszonych pomidorów
2 duże cebule
2 garści pestek dyni (najlepiej podprażonej)
3-4 ząbki czosnku

Makaron ugotować, odcedzić. W tym czasie obgotować umytą lebiodę (1-2 minuty) i posiekać ją. Cebulę pokroić w grubą kostkę i podsmażyć na oleju z pomidorów, dodać lebiodę, sól, pieprz, dusić 5-7 min. Dodać pokrojone w kostkę pomidory, rozgnieciony czosnek, dynię i makaron. Podsmażać ok. 5 min. Podawać z dowolną surówką.

Dla miłośników kawy kapsułkowej.
08/07/2020

Dla miłośników kawy kapsułkowej.

Jestem aluminiową kapsułką z 4 gramami kawy w środku.
4 gramy kawy po 1.60 zł to 400 zł za kg.
Za tonę aluminium powstają cztery tony odpadów w postaci arsenu, tytanu, chromu, ołowiu, wanadu i rtęci.
Substancje, które będą zanieczyszczać środowisko.

Dzięki tonie kawy tygodniowo jestem królową rynku!

Kawa, której używam, jest najtańsza.
Kiedy tradycyjne proszki są prażone w 200/220 ° w 20 minut, dla mnie tost jest w 1000 ° C przez 90 sekund.
To także, aby zaoszczędzić.
Ale moja kawa jest pienista i bogata.
Po prostu dlatego, że zawiera nie tylko kawę, ale także tłuszcz zwierzęcy i ściśle tajne dodatki.
Ponadto używane maszyny mają ogromne koszty ekonomiczne i środowiskowe związane z ich produkcją i utylizacją.
I nie zapomnij o zużytej energii elektrycznej.
Ale bądź ostrożny, dam ci nie tylko kofeinę, ale także furan, który połykasz z przyjemnością.
Furan jest substancją organiczną (produkt pośredni stosowany w przemyśle chemicznym jako rozpuszczalnik do żywic podczas produkcji lakierów oraz jako spoiwo w odlewni).
Jest lotny, lipofilowy i rakotwórczy dla wątroby.
Zadowolony z twojej kawy???

/Dominika

Źródło : https://www.facebook.com/Serveisnetejabcn/

06/07/2020

Wszystkim, którzy interesują się wpływem spożywanego jedzenia na stan zdrowia i kondycję swojego organizmu chciałabym gorąco polecić 3 filmy (dostępne na platformie Netflix, na YT też, ale nie jestem pewna czy są tłumaczone).
1) "What the healt" - jak dieta wpływa na zapadalność na choroby nowotworowe, cukrzycę itp. oraz jak jesteśmy wprowadzani w błąd przez lekarzy i organizacje społeczne, które zamiast pomagać, szkodzą.
2) "The game changers" - o wpływie diety roślinnej na poprawę wydolności sportowców i o tym, jak możemy poprawić jakość naszego życia i parametry zdrowotne poprzez zmianę diety.
3) "Forks over knives" - o paradoksie zwiazanym z coraz lepszym poziomem medycyny i coraz gorszym stanem zdrowia i kondycji ludzi. O tym jak dieta roślinna leczy z pozornie nieuleczalnych chorób cywilizacyjnych.
Naprawdę warto obejrzeć. Filmy otwierają oczy i są motywujące.
Serdecznie polecam wszystkim, którzy szukają przyczyn swoich problemów zdrowotno - kondycyjnych lub chcieliby poprawić jakość swojego życia 🙂

Moja miłość do chwastów w kuchni zaczęła się klasycznie, od pokrzywy. Poźniej pojawiła się lebioda (zwana też komosą bia...
06/07/2020

Moja miłość do chwastów w kuchni zaczęła się klasycznie, od pokrzywy. Poźniej pojawiła się lebioda (zwana też komosą białą), która mnie tak oczarowała, że zdeklasowała na długo inne dzikie rośliny. Niestety na mojej działce do tej pory nie chciała zagościć, aż do momentu, gdy zrobiłam grządkę warzywną. Na owej grządce najlepiej urosła właśnie ona 😁
Do tej pory nie traktowałam jej jak chwasta, pozwoliłam urosnać, wyrywając tylko pojedyncze okazy do surówek. Teraz jednak postanowiłam pozbyć się jej, gdyż zaczęła kwitnąć (najlepsza przed kwitnieniem) oraz zagłuszać inne rośliny. Ilość przerosła moje oczekiwania. Zagościła już czterokrotnie jako gwiazda głównych posiłków, dziś będzie ponowna jej odsłona.
Co można dobrego powiedzieć o lebiodzie? Jest spokrewniona z komosą ryżową czyli popularną quinoa. Ma sporo witaminy C i prowitaminy A, a także sporo potasu (ponoć wiecej niż pomidory), żelaza, wapnia. Przez wieki uprawiana i spożywana (od czasów neolitycznych), zapomniana niemal zupełnie po II wojnie. Najsmaczniejsze są młode, wiosenne okazy, które najlepiej jeść na surowo. Starsze dobrze jest chwilę obgotować (odlewając wodę) przed dalszą obróbką, w celu pozbycia się saponin.
Należy zbierać ją z dala od dróg i konwencjonalnych pół uprawnych, by mieć pewność, że nie zawiera zbędnych substancji (komosa absorbuje azotyny zawarte w nawozach sztucznych).

Dziś zaproponuję placki z lebiodą. Można ją oczywiście zastąpić pokrzywą lub świeżym szpinakiem.

3-4 garści lebiody przepłukać, sparzyć i posiekać. 2 kubki razowej, orkiszowej mąki wymieszać z sojowym jogurtem (5 - 6 łyżek). Dodać lebiodę, sól, pieprz, 0,5 - 1 łyżeczki kurkumy, łyżeczkę suszonego czosnku (może być też świeży), 0,5 łyżeczki sody i łyżkę octu winnego. Dokładnie wymieszać, dodając wody do konsystencji ciasta racuchowego. Usmażyć na oliwie, podawać z dowolnym sosem i surówką. Dobrze smakują też na zimno, jako samodzielna przekąska.

Pada. Są truskawki. Chcemy czegoś słodkiego. Bez kombinowania - truskawkowa wersja poprzedniej tarty tofurnikowej. Tak p...
24/06/2020

Pada. Są truskawki. Chcemy czegoś słodkiego. Bez kombinowania - truskawkowa wersja poprzedniej tarty tofurnikowej. Tak pyszna, że nie udało mi się zrobić zdjęcia po wyjęciu z piekarnika, jedynie przed włożeniem 😀
Zatem ad rem - ciasto przygotowujemy tak samo jak poprzednią wersję (tym razem nie dałam wiórków kokosowych, ale z nimi też będzie sztos).
Na podpieczony spód wylewamy masę: 2 kostki tofu (po 220g każda) zmiksowane z kubkiem truskawek, 1 bardzo dojrzałym bananem, łyżeczką waniliowego ekstraktu, 2 łyżkami brazowego cukru lub ksylitolu i 2-3 łyżkami mąki kukurydzianej. Na wierz układamy ćwiartki truskawek i kruszonkę z pozostałego ciasta. Wierzch można posypać dodatkowo łyżką ksylitolu (zrobiłam tak, gdyż uznałam, że tarta jest ciut mało słodka).
Pieczemy 30-40 min. w 185 st.

Rdestowiec ostrokończysty zwany też japońskim, roślina mocno inwazyjna - do tego stopnia, że w naszym kraju karalne jest...
18/05/2020

Rdestowiec ostrokończysty zwany też japońskim, roślina mocno inwazyjna - do tego stopnia, że w naszym kraju karalne jest świadome rozprzestrzenianie jej. U nas mało popularny, w Azji szczególnie ceniony ze względu na walory prozdrowotne i kulinarne. W smaku podobny do rabarbaru (w/g mnie nawet smaczniejszy), zawiera w sobie moc mikroelementów i antyoksydantów (m.in. resweratrol). Przypisuje mu się właściwości oczyszczające i odtruwające, działanie przeciwzapalne, antynowotworowe oraz wspomagajace przy cukrzycy i chorobach autoimmunologicznych. Ponoć reguluje przemianę materii, działa moczopędnie, odmładzajaco, witalizujaco, a także stabilizuje mikrobiom naszych organizmów.
Można go jeść na surowo, robić desery, dodawać do potraw wytawnych czy kisić. Należy jednak pamiętać, że - podobnie jak rabarbar - zawiera sporo kwasu szczawiowego, który w dużych ilościach może spowodować m.in. problemy z nerkami. Do obróbki kulinarnej szczególnie nadają się młode pędy, starsze są dość łykowate.
Rdestowca chciałam wykorzystać w kuchni już dawno, ale jakoś do tej pory się nie składało. Tymczasem okazło się, że zarasta ogród domu, w którym aktualnie mieszkamy. Szkoda byłoby nie skorzystać z okazji 🙂
Wczoraj wreszcie wskoczył do mojej kuchni i od razu podbił nasze serca. Aby było łatwiej zdobyć serducho najmłodszego osobnika naszego stadła, debiutował w wersji deserowej.

Tarta z młodym rdestowcem

Młode pędy rdestowca (ok. 3 mieszczące się w garści wiązki) myjemy i odbieramy ze skórki tak jak rabarbar. Kroimy w 2-3 centymetrowe plasterki i podsmażamy na łyżce oleju kokosowego, dodając dowolne słodziwo do smaku. Podczas duszenia rdestowiec prawdopodobnie puści sporo soku, który odcedzamy i zostawiamy do masy.

Spód:
1 szkl. mąki orkiszowej razowej
1 szkl. mąki białej żytniej
1/2 szkl. mąki kukurydzianej
2-3 łyżki wiórków kokosowych
szczypta soli
1 łyżka brązowego cukru
olej rzepakowy - tyle, by powstała nam średnio sypka kruszonka
Wszystkie składniki mieszamy dłońmi, na koniec dodajemy 4 garści zimnej wody i bardzo szybko i krótko zagniatamy.
3/4 ciasta wykorzystujemy na wyłożenie formy do tarty, resztę zostawiamy na kruszonkę.
Ciasto podpiekamy w 185 st.

Gdy spód nam się podpieka, miksujemy 2 kostki tofu (moje miały po 220g) razem z sokiem odlanym z duszenia rdestowca, kilkoma łyżkami mleka roślinnego i 2-3 łyżkami mąki kukurydzianej, dodając 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii i dosładzajac do smaku dowolnym, niezmieniającym koloru słodziwem (dałam brązowy cukier, następnym razem dam ksylitol). Masa powinna mieć konsystencję gęstego jogurtu.

Na podpieczony spód wykładamy 1/2 masy, do reszty dodajemy połowę rdestowca, mieszamy i wykładamy na tartę, na to czysty rdestowiec a na sam wierzch kruszonkę z pozostałego ciasta. Lekko uklepujemy i pieczemy 30-40 min. w 185 st. (wierzch powinien się ładnie zrumienić).

Odczuwam ogromną wdzięczność za to, gdzie obecnie mieszkam, mimo, że jestem świeżo po nagłej, nieplanowanej przeprowadzc...
28/04/2020

Odczuwam ogromną wdzięczność za to, gdzie obecnie mieszkam, mimo, że jestem świeżo po nagłej, nieplanowanej przeprowadzce. Znalazłam się w miejscu, gdzie jestem jeszcze bliżej natury. Wokół domu ziemia uraczyła mnie obfitością dzikiego pożywienia, z czego ochoczo korzystam. Szczególną uwagę poświęcam obecnie pączkom mniszka, którego nie nadążamy zjadać. Kilka słoików kisi się, duży słój zamarynowany, na bieżąco zjadamy też sporo z patelni (syn póki co gardzi, ale popracujemy nad tym 😉), i temu właśnie poświęcony będzie dzisiejszy post. Wpadłam na ten pomysł dopiero w tym roku i jestem zachwycona. Zamierzam zapasteryzować kilka słoiczków na czas, kiedy nie będzie już świeżych.
Jak zbierać pączki.
Najsmaczniejsze są zbierane z samego środka rozety, tuż przy samej ziemi. Jeśli chcemy ukisić, pączki powinny być jak najszczelniej zamknięte. Jeśli zbieramy na patelnię, mogą być częściowo otwarte, wypuszczające już żółte płatki. Im bardziej otwarte, tym więcej goryczki mogą mieć w sobie.
Zebrane pączki płuczemy i odsączamy. W tym czasie rozgrzewamy oliwę. Gdy jest odpowiednio rozgrzana, wrzucamy nasze pączki i krótko obsmażamy. Solimy, dodajemy świeżo zmielony pieprz i 2-3 łyżki przecieru pomidorowego. Znów chwilkę smażymy, na koniec dodajemy duuuużo czosnku - 1/2 główki na 1/2 kg pączków. Podsmażamy razem jeszcze ok. minuty et voila!
Możemy podawać na ciepło jako samodzielne danie z kaszą lub ryżem albo na kanapkach. Pączki są mięsiste i sycące. Polecam spróbować!

Placki z malinami II3 szklanki płatków owsianych 1/2 szklanki mąki płaskurkowej lub orkiszowej4 dojrzałe banany 2 garści...
03/04/2020

Placki z malinami II

3 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki mąki płaskurkowej lub orkiszowej
4 dojrzałe banany
2 garści rodzynek
po garści posiekanych orzechów włoskich i laskowych
3 łyżki niełuskanego sezamu
1 szklanka mleka roślinnego

Płatki wymieszać z mlekiem i startymi bananami, dodać resztę składników, wymieszać i odstawić na 1/2h. Maliny można dodać tuż przed smażeniem, jeśli chcemy mieć całe owoce w plackach, lub od razu, mieszając wszystkie składniki.
Usmażyć na oleju kokosowym.

Wczoraj napisałam post o plackach ale podczas próby zamieszczenia go, rozpłynął się w eterze. Czyżby cenzura fejsbukowa ...
03/04/2020

Wczoraj napisałam post o plackach ale podczas próby zamieszczenia go, rozpłynął się w eterze. Czyżby cenzura fejsbukowa zataczała coraz szersze kręgi? 😉
Spróbujmy zatem raz jeszcze.
Ponieważ jesteśmy w trakcie przeprowadzki, staram się utylizować produkty z zamrażarki, w tym maliny. Zatem placuchy z malinami wystąpiły u nas ostatnio w dwóch wersjach - kolacyjnej, z sosem sezamowym i śniadaniowej, jako alternatywa bakaliowej owsianki. Zacznijmy od wersji pierwszej:

Placki z malinami i sosem sezamowym

3 szklanki mąki płaskurkowej (może być razowy orkisz)
1/2 szklanki zmielonego amarantusa
3 dojrzałe banany
1 szklanka mrożonych malin
2 garści rodzynek
1 łyżeczka sody
Olej kokosowy do smażenia

Sos:
1/2 szklanki niełuskanego sezamu
1-2 łyżki syropu klonowego
kilka łyżek roślinnego mleka
1 łyżka soku z cytryny

Banany zetrzeć na tarce, dodać mąki, rodzynki i maliny, odstawić na 1/2h. Przed smażeniem dodać sodę i dokładnie wymieszać. Jeśli konsystencja jest zbyt gęsta, dodać odrobinę wody. Smażyć na średnim ogniu, na oleju kokosowym.
W trakcie smażenia przygotować sos - sezam zmielić i wymieszać z resztą składników, dodając po trochu mleka, do preferowanej konsystencji.

Adres

Stara Kamienica

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Weganizerka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Weganizerka:

Udostępnij

Kategoria