18/05/2020
Rdestowiec ostrokończysty zwany też japońskim, roślina mocno inwazyjna - do tego stopnia, że w naszym kraju karalne jest świadome rozprzestrzenianie jej. U nas mało popularny, w Azji szczególnie ceniony ze względu na walory prozdrowotne i kulinarne. W smaku podobny do rabarbaru (w/g mnie nawet smaczniejszy), zawiera w sobie moc mikroelementów i antyoksydantów (m.in. resweratrol). Przypisuje mu się właściwości oczyszczające i odtruwające, działanie przeciwzapalne, antynowotworowe oraz wspomagajace przy cukrzycy i chorobach autoimmunologicznych. Ponoć reguluje przemianę materii, działa moczopędnie, odmładzajaco, witalizujaco, a także stabilizuje mikrobiom naszych organizmów.
Można go jeść na surowo, robić desery, dodawać do potraw wytawnych czy kisić. Należy jednak pamiętać, że - podobnie jak rabarbar - zawiera sporo kwasu szczawiowego, który w dużych ilościach może spowodować m.in. problemy z nerkami. Do obróbki kulinarnej szczególnie nadają się młode pędy, starsze są dość łykowate.
Rdestowca chciałam wykorzystać w kuchni już dawno, ale jakoś do tej pory się nie składało. Tymczasem okazło się, że zarasta ogród domu, w którym aktualnie mieszkamy. Szkoda byłoby nie skorzystać z okazji 🙂
Wczoraj wreszcie wskoczył do mojej kuchni i od razu podbił nasze serca. Aby było łatwiej zdobyć serducho najmłodszego osobnika naszego stadła, debiutował w wersji deserowej.
Tarta z młodym rdestowcem
Młode pędy rdestowca (ok. 3 mieszczące się w garści wiązki) myjemy i odbieramy ze skórki tak jak rabarbar. Kroimy w 2-3 centymetrowe plasterki i podsmażamy na łyżce oleju kokosowego, dodając dowolne słodziwo do smaku. Podczas duszenia rdestowiec prawdopodobnie puści sporo soku, który odcedzamy i zostawiamy do masy.
Spód:
1 szkl. mąki orkiszowej razowej
1 szkl. mąki białej żytniej
1/2 szkl. mąki kukurydzianej
2-3 łyżki wiórków kokosowych
szczypta soli
1 łyżka brązowego cukru
olej rzepakowy - tyle, by powstała nam średnio sypka kruszonka
Wszystkie składniki mieszamy dłońmi, na koniec dodajemy 4 garści zimnej wody i bardzo szybko i krótko zagniatamy.
3/4 ciasta wykorzystujemy na wyłożenie formy do tarty, resztę zostawiamy na kruszonkę.
Ciasto podpiekamy w 185 st.
Gdy spód nam się podpieka, miksujemy 2 kostki tofu (moje miały po 220g) razem z sokiem odlanym z duszenia rdestowca, kilkoma łyżkami mleka roślinnego i 2-3 łyżkami mąki kukurydzianej, dodając 1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii i dosładzajac do smaku dowolnym, niezmieniającym koloru słodziwem (dałam brązowy cukier, następnym razem dam ksylitol). Masa powinna mieć konsystencję gęstego jogurtu.
Na podpieczony spód wykładamy 1/2 masy, do reszty dodajemy połowę rdestowca, mieszamy i wykładamy na tartę, na to czysty rdestowiec a na sam wierzch kruszonkę z pozostałego ciasta. Lekko uklepujemy i pieczemy 30-40 min. w 185 st. (wierzch powinien się ładnie zrumienić).