28/03/2026
A co jeżeli problemem nigdy nie było Twoje ciało?
Ostatnio dużo myślę nie tylko o ciele… ale też o tym, co znaczy być kobietą.
Mam wrażenie, że odkąd byłam mała, świat miał wobec mnie jakieś oczekiwania.
Jako dziewczynka – miałam być grzeczna, mądra, uśmiechnięta.
Jako nastolatka – ładna, szczupła, towarzyska, wysportowana.
(A ja przez długi czas zmagałam się z nadwagą i nie czułam się „wystarczająca”.)
Później, jako młoda kobieta – miało być jeszcze więcej:
zdolna, zgrabna, kobieca, atrakcyjna, pewna siebie…
A ja w tym czasie dopiero poznawałam kim jestem naprawdę i próbowałam poukładać swoją relację z ciałem.
Dziś jestem w kolejnym etapie swojej kobiecości.
I znowu pojawiają się oczekiwania.
Powinnam być szczęśliwa.
Wdzięczna.
Uśmiechnięta.
A prawda jest taka, że ciąża to nie tylko piękne chwile, to też zmiany, niepewność i czasem trudne emocje.
Uczę się swojego ciała na nowo.
Będąc w ciąży, zaczynam też jeszcze lepiej rozumieć, jak to jest, kiedy ciało się zmienia…
kiedy nie wszystko mamy pod kontrolą,
kiedy pojawia się dyskomfort, a razem z nim różne emocje. Kiedy to ciało jest nie do końca „moje” albo takie jakie chciałabym żeby było.
I to daje mi jeszcze więcej zrozumienia dla osób borykających się z chorobą otyłościową i chorobami metabolicznymi.
Dla ich zmagań, frustracji i momentów zwątpienia.
Bo czasem to naprawdę nie jest kwestia „silnej woli”, tylko bardzo złożonej relacji z ciałem, emocjami i codziennym życiem.
I coraz częściej zadaję sobie pytanie…
czy my naprawdę musimy przez całe życie próbować spełniać czyjeś wyobrażenia?
Czy możemy choć na chwilę zdjąć tę presję?
Nie być idealne.
Tylko… być.
Bo może właśnie od tego zaczyna się prawdziwe dbanie o siebie — nie od kolejnej diety,
tylko od odrobiny łagodności wobec siebie i od budowania relacji z ciałem, zamiast ciągłej walki z nim 💖
Jestem ciekawa… czy Ty też czasem czujesz tę presję wobec siebie i swojego ciała?