03/12/2025
Ostatnio coraz częściej wyświetlają mi się filmiki "dietetyków" mówiących o niektórych produktach spożywczych, że jest to "trucizna" I jeszcze gorsze epitety. Jestem technologiem żywności- czyli osobą od strony produkcji, i coś wam powiem:
1. Gdyby to była trucizna nie zostałaby dopuszczona do sprzedaży. Jakoś trutki na szczury nie są sprzedawane między zupkami chińskimi
2. Wszystko jest dla ludzi. Jeśli raz w miesiącu, przed okresem zjem sobie zupkę bo mam chcice na ten smak - nic mi nie będzie. Natomiast jeśli będę jeść codziennie - prawdopodobnie w perspektywie czasu poleci mi zdrowie. Dlaczego? Bo nie ma tam za dużo wartości odżywczych. Jakbyśmy wlewali jakieś lewe paliwo do baku w aucie - w końcu zniszczymy auto. Podobnie z dietą - jak dieta nie będzie odpowiednio zbilansowana, daleko na samym tłuszczu i soli nie zajedziemy. Ale to dotyczy się wszystkich produktów. Nie tylko zupek itp.
3. Mamy prawo, które reguluje kwestie dodatków do żywności. Żaden producent nie robi tego "na oko"
4. Czy wiecie, że jak na opakowaniu macie "chemie" zaczynająca się od "E-" to może nie być wcale chemia? Wit c, kw. Cytrynowy- też mają swoje numery "E"
5. Czy MOM - mięso oddzielone mechanicznie to pazury i kości? No nie.. na zdjęciu hest wyciąg z rozporządzenia mówiący o tym czym jest MOM
6... mogłabym pisać w nieskończoność.