18/10/2026
Po Warszawski Festiwal Piwa jeszcze się nie pozbierałem, a tu już zaraz dubbel czeka na rozlew. Ale pierwsze rzeczy pierwsze. Miałem okazję wziąć symboliczny udział w Ogólnopolskiej Bitwie Piwnej, w której zastępowałem Browar Domowy Weles czyli Marcina Surmę w roli stewarda - on uwarzył, ja polewałem, starając się czarować swoją szaloną osobowością, by godnie zastąpić taką cudowną mordeczkę, jaką jest Marcin. Jako piwowar nie dorastam mu do pięt, więc tym bardziej było mi miło mówić "Ja, Marcin Surma"!
Również oba dyżury na stoisku Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych na trzecim piętrze zaowocowały pięknymi chwilami i, jak mam nadzieję, kolejnymi osobami, które chcą warzyć piwo w domu. Zalecam inwestować swój czas w taką pasję, bo jak wiemy, dla lubiących piwo nadchodzą naprawdę "ciekawe" czasy!
Standardowo również wbiłem do Browar Green Head tym razem gościnnie, ale za to jak do siebie. Przyniosłem prezenty i miło spędziłam czas, mam nadzieję, że nie zawracając zbyt mocno dupy.
Spotkałem się z kilkoma fajnymi twarzyczkami tak z branży piwnej, jak i dawnych znajomych. Zawsze świetnie Was zobaczyć.
Pozdrawiam też wszystkim, którym smakował mój saison oraz serdecznie nie pozdrawiam tego jednego sędziego, który nie wyczuł w nim belgijskich nut. Poćwicz może, misiu.
Co dalej? Dalej jest Klasztorny Konkurs Piw Domowych a potem już w duecie Wielkopolski Konkurs Piw Domowych i na tym zakończymy sezon. No, jeszcze może mnie wezmą na warmińskie bitwy.
To pisałem ja, Marcin Surma!