25/05/2026
No pięknie się zestarzał ten post, bo to właśnie piwo powalczyło ładnie na Mistrzostwach Polski Piwowarów Domowych 2026 i dostało się do finału w swojej kategorii. To, co pisałem o nim poniżej, to były wrażenia po degustacji piwa bardzo młodego. Dalsze degustacje opisałbym jednak zgoła inaczej, bo w quintuplu pojawił się taki aceton, że można było go pomylić ze zmywaczem do paznokci. Szczerze uważam, że nie było to w mojej opinii (ale i nie tylko mojej) piwo dobre. Aczkolwiek jak widać posłużyło mu półroczne leżakowanie w stałych 5 stopniach głównej domowej lodówki, ku okrutnej uciesze mojej żony!
Historia tego piwa w ogóle jest dosyć zabawna, bo miałem go nie warzyć. Gdy ogłoszono quintupla jako jedną z pierwszych kategorii Grand Champion MPPD to wręcz popukałem się w czoło - udziwnione piwo dla maniaków. W ogóle co to jest quintupel? Klasyfikacja belgów kończy się na quadruplu. No kto to w ogóle będzie pił? Po co to robić?
A potem przyszedł Rafał Trzeciakowski i jak ten Wałęsa powiedział mi "a teraz to zrób quintupla, bo to piwo dla ciebie". A ja go niego, że no chyba go po*ebało. A potem usiadłem i napisałem recepturę dla beki. A potem dla beki zamówiłem surowce. A potem dla beki uwarzyłem tego skurwiela. Wsadziłem po fermentacji do lodówki i w sumie to zapomniałem.
Był to czas tuż po finałach bitew i Warszawskiego Konkursu Piw Domowych, dla mnie w obu przypadkach bardzo udanych. W chacie pojawił mi się Dominik z Browar Green Head i debatowaliśmy nad witbierem, którego uwarzymy już za momencik w Działdowie. Na koniec tego wesołego kółka filozoficznego wyciągnąłem Halloween Gambit i pożałowałem tego ruchu, bo poziom zmywacza do paznokci był tak potężny, że domowo pędzone whisky mogło się przy tym schować. A Dominik stwierdza, że ok, aceton jest, ale w sumie to jest dobre piwo. Nie powiem, w mojej głowie pojawiła się wtedy myśl, że ktoś z nas jest w sumie kopnięty i to chyba nie jestem ja. Okazuje się, że to byłem ja.
Piwo sobie leżało, od czasu do czasu sprawdzane, czy się układa. A układało się trudno. To znaczy fakt, coraz lepiej to wyglądało, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że nie jest dobrze, co potwierdzały głosy chociażby z Warmii, gdzie specjaliści od wygrywania wszystkiego orzekli komisyjnie, że moja robota to taka w sumie radosna amatorka, a rodzimy oddział mazowiecki zastanawiał się, czy specustawą nie pozbawić mnie praw piwowara.
Ostatecznie jakoś się doszlusowałem do wysyłki piw na mistrzostwa, popisując się totalnym fakapem w witbierze, gdzie zmieniłem całkowicie recepturę z wielkopolskiego konkursu i próbowałem wymyślić koło na nowo. Myślę sobie, wstyd będzie niepojęty na tym gran czempionie, ale trudno, szacunek do siebie w sumie straciłem dawno temu.
Na nic więc nie liczyłem. Ucieszyłbym się brakiem dyskwalifikacji w dowolnej kategorii.
A tu finał.
W quintuplu.
To ja niniejszym Was wszystkich przepraszam, bo nie wierzyłem w Was, którzy doceniali ten półprodukt zanim dojrzał. Trochę dalej nie wierzę w to piwo, muszę przyznać, ale to już moja wina i mojego charakteru.
I niech to nawet nie będzie na pudle, mi już wystarczy awans.
Przerażający quintupel ma już 10,4% alkoholu i zapowiada się, że niżej nie zejdzie. Zastanawiałem się, czy nie przelać go do innego wiadra na cichą, ale zdecydowałem, że wolałbym, aby jeszcze posiedział na drożdżach dla pewności, bo a nuż. W weekend stanie na cold crashu i pewnie doklarowany zostanie żelatyną, choć nie wiem czy to potrzebne, bo i tak będzie leżałokował około pół roku, więc powinien sklarować się samodzielnie.
Mam wątpliwości również, czy nagazować go sztucznie, czy poprzez referementację. Pierwotny plan zakładał sztuczne nagazowanie, ale drożdże zostawiły sobie jeszcze margines żywotności i spokojnie wznowią fermentację w butelce w razie potrzeby. Pytanie czy to nie zmieni za bardzo profilu tego piwa, który jest po prostu fenomenalny, złożony, bogaty we wszystko, czego bym pragnął.
Także etykieta może jeszcze się zmienić, w kwestii danych odnośnie alkoholu, ale cała reszta pozostanie bez zmian. Cieszę się, że zrobiłem tego skurwiela.
A za jakieś półtora tygodnia następuje warzenie warki próbnej dla Browar Green Head - jesteśmy już bowiem dogadani, co robimy. Pewnie chcecie wiedzieć? Będzie to...