09/04/2026
Kwiecień-plecień, bo przeplata trochę marca, trochę, yyy, no niech będzie, że lata.
Nasza niezbyt zgrabna interpretacja jednej z Największych Mądrości Narodu, czyli powiedzeń ludowych, pojawiła się tu tylko dlatego, że:
a) bardzo się cieszymy, gdy za oknem nie ma już śniegu;
b) jeszcze bardziej się cieszymy z pojawienia się na świecie pierwszej odsłony naszej serii Year Of Modern Lager.
W jej ramach chcemy Wam prezentować oldschoolowe, lagerowe piwa, które będziemy przepuszczali przez nasze widzimisię chmielowo-słodowe. Nie chcemy zawracać kijem Wisły i chmielić niemieckich czy czeskich piw po amerykańsku, możemy natomiast nachmielić je inaczej, intensywniej, mocniej, albo też pokombinować co nieco z zasypem, ale wciąż w ramach pewnej określonej grupy surowców.
Na pierwszy ogień wzięliśmy Marcowe - styl w naszym kraju związany głównie z browarami restauracyjnymi. Stwierdziliśmy, że gdyby go tak upstrzyć miłą mieszanką niemieckich słodów jęczmiennych (monachijski, wiedeński i melanoidynowy) oraz tożsamych odmian chmielu (Spalt Select i Magnat), może zeń powstać gagatek, od którego ślinka pocieknie też miłośnikowi kraftciku.
Nam w każdym razie cieknie. Mamy tu do czynienia z ciasteczkowo-chlebową podbudową słodową, wyrazistą goryczką oraz ziołowo-kwiatowymi nutami w aromacie. Czyli dokładnie tak, jak chcieliśmy.
Etykietę zdobi Pan Wolfgang, ale - podkreślamy - Goethe, a nie Mozart. Że Goethe na pierwsze ma Johann? A wiecie, że Jerzy Engel na pierwsze ma Władysław? ;)
A skoro "Modern", Wolfgang zyskał kilka dopisków na swym wizerunku. Kolega Filip, grafik, początkowo poszalał z innymi wstawkami (rymującymi się z tenis), ale kolega dyr-admion (Jerry) pobrudził zbroję i, nomen omen, wykastrował pierwotną koncepcję. Ech...