21/10/2026
Krótka historia o tym, dlaczego odchudzanie zaczyna się w głowie. Z życia wzięta. Konkretnie z mojego życia! 😄
Wychodząc z kuchni, spojrzałam na blat, na którym leżały dokładnie te karteczki samoprzylepne, które widzicie na zdjęciu.
I z jakiegoś powodu mój mózg uznał, że to… ser topiony w plastrach Hochland! 😂
I wiecie, jaka kaskada myśli natychmiast pojawiła się w mojej głowie?
„Ooo, zjadłabym taki ser!”, ,,Zawsze mi smakował!”, ,,O ja cię, ale dawno go nie jadłam!”
Czy byłam wtedy głodna?
Nie. Ani trochę.
A jednak mój umysł, na podstawie błędnej interpretacji tego, co zobaczyłam, wygenerował potrzebę, której jeszcze kilka sekund wcześniej w ogóle nie miałam.
Co więcej, błyskawicznie przypisał temu obrazowi smak, przyjemność, emocje, a nawet konkretne wspomnienia z dzieciństwa.
Bo kiedyś taki ser był nie lada luksusem! Żeby go kupić, trzeba było specjalnie jechać do Auchana 😄
I najlepsze jest to, że mimo iż po chwili zorientowałam się, że patrzę na zwykłe karteczki samoprzylepne, przez kolejne godziny myśl o zjedzeniu właśnie tego konkretnego sera wracała do mnie co jakiś czas.
Zatrzymajmy się tutaj na moment.
Przecież nie byłam głodna. Nie potrzebowałam jedzenia. Nawet nie widziałam prawdziwego produktu!
A jednak wystarczył jeden bodziec, żeby mój mózg uruchomił całą historię, która sprawiła, że zaczęłam mieć na coś ochotę.
I właśnie dlatego w psychodietetyce tak dużo uwagi poświęcamy temu, co dzieje się w naszej głowie.
Bo ochota na jedzenie nie zawsze wynika z głodu fizjologicznego.
Czasem pojawia się pod wpływem obrazu, zapachu, wspomnienia, emocji albo skojarzenia. Nasz mózg potrafi błyskawicznie połączyć te elementy i uruchomić pragnienie zjedzenia czegoś, nawet jeśli organizm wcale nie potrzebuje w danym momencie energii.
I żeby było jasne: sama ochota na jedzenie nie jest niczym złym. Nie musimy też za każdym razem z nią walczyć.
Warto jednak nauczyć się rozpoznawać, skąd się bierze.
Bo kiedy zaczynamy rozumieć mechanizmy, które kierują naszymi wyborami żywieniowymi, łatwiej nam podejmować świadome decyzje, zamiast automatycznie reagować na każdą zachciankę.
Odchudzanie to nie tylko kwestia tego, co mamy na talerzu. To również zrozumienie, dlaczego w ogóle chcemy coś na ten talerz położyć ❤️
Jestem ciekawa, czy zdarzyło Wam się kiedyś, że sam widok czegoś albo jakieś wspomnienie wywołały nagłą, bardzo konkretną ochotę na jedzenie? Chętnie poczytam!